Jak “godają” górale z Podhala – kilka słów wprowadzenia
Podhalańska gwara, często nazywana po prostu góralszczyzną, to nie tylko inny akcent. To cały system słów, zwrotów i konstrukcji, które potrafią zaskoczyć każdego przyjezdnego. Nawet jeśli ktoś biegle mówi po polsku, przy pierwszym kontakcie z żywą mową Podhala bywa, że rozumie zaledwie połowę.
Podhalańskie słowa i zwroty mają silny związek z naturą, pasterstwem, życiem na roli i w górach. Wiele z nich brzmi twardo, ostro, ale jednocześnie bardzo obrazowo. To język, którym się nie tylko przekazuje informacje, lecz także buduje relacje, żartuje, komentuje świat i określa, kto jest “swój”, a kto przyjezdny.
Przy nauce gwary dobrze pomaga osłuchanie się z melodią zdania. Góral zwykle mówi szybko, z charakterystyczną intonacją, a słowa “zjada” lub skraca. Zamiast rozbudowanych zdań – krótkie, konkretne komunikaty. Dlatego poza znajomością pojedynczych słówek przydają się też najważniejsze zwroty i typowe konstrukcje.
Przyjezdny nie musi od razu mówić piękną gwarą. Wystarczy, że zacznie rozumieć podstawowe podhalańskie słowa i zwroty oraz odważy się wtrącić w rozmowę choć jedno-dwa góralskie określenia. Tyle wystarczy, by rozmówca z Podhala uśmiechnął się porozumiewawczo i poczuł, że gość naprawdę interesuje się lokalną kulturą.
Podstawowe różnice między językiem ogólnym a gwarą podhalańską
Wymowa i akcent – co brzmi “po góralsku”
Podhalańska gwara różni się od polszczyzny ogólnej przede wszystkim brzmieniem. Dla przyjezdnych bywa to pierwszy szok, bo nawet znane słowa nagle stają się mało rozpoznawalne. Charakterystyczne są między innymi:
- twarda wymowa – spółgłoski są mocno zaznaczone, “szeleszczące”, głoski typu “k”, “t”, “p” brzmią zdecydowanie;
- przesuwanie samogłosek – np. “e” przechodzi w “y” lub odwrotnie, co widać w wyrazie dzień → dziyń;
- skracanie słów – zamiast “nie” bywa “niee” lub “niee jo”, zamiast “jeszcze” – “jesce”, zamiast “tutaj” – “tu” albo “tuj”;
- zjadanie końcówek – np. “idę” → “ide”, “byłem” → “byłek/byełek”.
Dobrze brzmiący akcent to kwestia osłuchania. Turysta nie musi mieć perfekcyjnej wymowy, ale im bardziej zbliży się do melodii gwary, tym naturalniej wypadnie jego próba użycia lokalnych zwrotów.
Najczęstsze przekształcenia znanych słów
Wiele słów w gwarze podhalańskiej to po prostu inne wersje znanych polskich wyrazów. Rozszyfrowanie ich z kontekstu zwykle nie jest trudne, choć na początku bywa zabawnie. Oto przykłady:
- dzień → dziyń (np. dziyń dobry),
- jeszcze → jesce,
- chłopak → chłopiec lub chłop (ale w znaczeniu “mąż”, “facet”),
- idziemy → idziemy / idymy,
- znowu → znowuś,
- ale → no ale (wprowadzenie komentarza, lekkie zdziwienie).
Warto wsłuchiwać się w to, jak zwykłe polskie słowa delikatnie zmieniają formę. Z czasem zaczyna to być intuicyjne: “e” zamienia się na “y”, “ą” traci nosowość, końcówki stają się krótsze.
Formy grzecznościowe i zwroty adresatywne
Na Podhalu duże znaczenie ma sposób, w jaki zwraca się do rozmówcy. Nawet jeśli słowa brzmią ostro, ton głosu i uśmiech zwykle wiele łagodzą. Typowe są:
- gazdo – do gospodarza, starszego mężczyzny, właściciela domu;
- górale – o miejscowych mężczyznach (w liczbie mnogiej);
- góralko – o kobiecie z Podhala;
- panocku / panocka – zdrobnienie od “pan/pani”, często używane wobec przyjezdnych w lekko żartobliwym, ale uprzejmym tonie;
- ceprze – o osobie spoza gór; może być neutralne lub żartobliwe, zależy od tonu.
Przyjezdny nie musi używać tych wszystkich form, ale dobrze, by je rozpoznawał. Pozwala to zrozumieć, czy rozmówca mówi z sympatią, czy może droczy się dla żartu.
Najważniejsze podhalańskie słowa dla przyjezdnych
Słowa opisujące ludzi i relacje
To jedna z pierwszych grup słów, które przydają się przyjezdnym. Poznanie ich ułatwia codzienny kontakt i pozwala wychwycić niuanse relacji między miejscowymi.
- ceper – osoba z nizin, ogólnie: turysta, ktoś “nie stąd”; w liczbie mnogiej: cepry;
- góral – mieszkaniec Podhala (w szerszym znaczeniu – człowiek z gór), w liczbie mnogiej: górale;
- gazda – gospodarz, właściciel domu, roli, stada; słowo pełne szacunku;
- gaździna – żona gazdy, gospodyni domu, pani domu;
- dziywka – dziewczyna, panna (w gwarze neutralne; przyjezdnym bywa, że kojarzy się inaczej);
- kawaler – młody nieżonaty mężczyzna, ale też po prostu chłopak;
- chłop – mąż, partner, facet (np. “mój chłop”);
- dziadek – starszy mężczyzna, niekoniecznie spokrewniony, ale z nutą szacunku.
W relacjach międzyludzkich ważne są także zdrobnienia i przydomki. W małych miejscowościach wiele osób funkcjonuje pod przezwiskami zamiast oficjalnych nazwisk – dla outsidera brzmi to zagadkowo, lecz dla lokalnej społeczności jest oczywiste.
Słowa związane z domem i gospodarstwem
Podhalański dom, nawet dziś, nadal pełen jest słów wywodzących się z tradycji pasterskich i rolniczych. W pensjonatach czy gospodarstwach agroturystycznych przyjezdny często słyszy określenia, których nie ma w języku ogólnopolskim.
- chałupa – dom, najczęściej drewniany;
- izba – pokój, dawniej główne pomieszczenie mieszkalne;
- sień – przedsionek, korytarz wejściowy;
- stajnia – budynek dla koni, ale też ogólnie zabudowanie gospodarcze;
- obora – budynek dla krów, bydła;
- stodoła – miejsce na siano, zboże, sprzęt rolniczy;
- płot – ogrodzenie, często drewniane, sztachetowe;
- pole – uprawna część gospodarstwa (na Podhalu często niewielkie działki);
- koszar – ogrodzony teren na hali, gdzie trzymane jest stado owiec.
Choć coraz mniejsza część mieszkańców utrzymuje się z tradycyjnego rolnictwa i pasterstwa, te słowa nadal pojawiają się w codziennej mowie, w opowieściach i powiedzonkach.
Jedzenie i picie w góralskim wydaniu
Jedzenie to ważny fragment kultury, a podhalańskie słowa i zwroty związane z kuchnią pojawiają się w menu, rozmowach przy stole i na festynach. Dobrze znać przynajmniej podstawowe:
- oscypek – twardy, wędzony ser owczy, produkt regionalny o chronionej nazwie;
- bunc (lub bundz) – świeży, miękki ser owczy, mniej słony niż oscypek;
- żentyca – napój z serwatki po produkcji oscypka; lekko kwaśna, pożywna;
- bryndza – miękki, słony ser owczy do smarowania, często używany do pierogów;
- moskol – placek z gotowanych ziemniaków, pieczony na blasze lub płycie;
- kwaśnica – zupa na bazie kiszonej kapusty, często z dodatkiem mięsa;
- zyłtko – galareta mięsna (galart), podawana na zimno;
- grzaniec – podgrzane wino lub piwo z przyprawami;
- spyrki – skwarki, wysmażone kawałki słoniny.
W karczmach góralskich nieraz pojawiają się także zdrobnienia i lokalne warianty nazw potraw, więc obsługa chętnie wyjaśni, z czym ma się do czynienia. Warto po prostu zapytać: “A co to jest po waszemu?”

Powitania, pożegnania i proste uprzejmości po góralsku
Jak się przywitać z góralem
Powitania są proste, ale mogą brzmieć trochę inaczej niż w języku ogólnym. Najpopularniejsze formy to:
- Dziyń dobry – odpowiednik “dzień dobry”; często również po południu i wieczorem;
- Szczęść Boże – tradycyjne powitanie, szczególnie wśród starszych osób i w sytuacjach bardziej oficjalnych lub religijnych;
- Jónek / Hej – luźne, krótkie przywitanie wśród znajomych;
- No witajcie – serdeczne powitanie, gdy kogoś się nie widziało dłużej.
Przyjezdny spokojnie może używać klasycznego “dzień dobry”. Z kolei “Szczęść Boże” dobrze sprawdza się pojedynczo, bez łączenia z innymi formułami, i raczej przy spokojnym, stonowanym tonie.
Jak pożegnać się po góralsku
Pożegnania bywają bardziej swobodne niż powitania. Często towarzyszą im życzenia związane z pogodą, drogą czy zdrowiem.
- Do widzenia – funkcjonuje także w mowie góralskiej, często z charakterystyczną wymową;
- Z Bogiem – odpowiednik “z Panem Bogiem”, stosowany przy pożegnaniu;
- Trzymajcie się – luźne, życzliwe pożegnanie;
- Idźcie z Bogiem – bardziej rozbudowana forma z religijnym odcieniem.
Zdarza się, że przypadkowy turysta usłyszy od gospodarza: “No, z Bogiem, panocku”. Nie jest to nic onieśmielającego – raczej wyraz troski i życzliwego nastawienia.
Zwracanie się do gospodarza i gospodarzy
W pensjonatach, kwaterach prywatnych i gospodarstwach agroturystycznych często spotyka się określenia:
- gazdo – do gospodarza-mężczyzny, np. “Gazdo, a kaj tu można zaparkować?”;
- gaździno – do gospodyni, np. “Gaździno, a o której śniadanie?”;
- panocku/panocka – od gospodarzy wobec gości, np. “Panocku, siadojcie jeno.”
Przyjezdny nie ma obowiązku używania tych form, ale jeśli je zastosuje, wywoła po drugiej stronie uśmiech. Warto tylko uważać na ton – te określenia używane w żartobliwej atmosferze są naturalne, w bardzo oficjalnej – mogą brzmieć zbyt swojsko.
Podhalańskie zwroty w sytuacjach dnia codziennego
W karczmie i restauracji
Jedzenie w lokalnej karczmie to doskonała okazja, żeby wesprzeć się kilkoma prostymi góralskimi zwrotami. Nawet jeśli cała reszta rozmowy będzie po polsku ogólnym, dodanie jednego słowa “po nasymu” potrafi ocieplić atmosferę.
Przydatne zwroty:
- Połojcie mi – nalejcie mi (np. herbaty, grzańca);
- Dojcie – dajcie (np. “Dojcie jesce chleba”);
- Moze być – potwierdzenie, że coś jest w porządku, smaczne;
- Syćko dobre – wszystko dobre, wszystko smakuje;
- Było pyszne – forma zrozumiała, ale można usłyszeć też “Było smaczne jak nie wiym co”.
- grań – ostre, wydłużone wzniesienie łączące szczyty;
- przełęcz – obniżenie między dwoma wzniesieniami, często ważny punkt orientacyjny na szlaku;
- żleb – strome, wąskie zagłębienie w zboczu, po którym spływa woda lub zsuwają się kamienie i śnieg;
- piarg – rumowisko kamieni pod ścianą skalną;
- hale – górskie łąki, dawne tereny wypasu owiec;
- polana – otwarty, trawiasty teren wśród lasu, często z widokiem na szczyty;
- gibnąć się – przewrócić się, np. “Tu się nie gibnijcie na lodzie”;
- zaćmać się – zmęczyć się, osłabnąć, np. “Ceper się zaroz zaćmoł pod górę”.
- kaj – gdzie, np. “Kaj idziecie?”;
- kany – dokąd, w którą stronę, np. “Kany na Giewont idziecie?”;
- ku górze – pod górę, w stronę szczytów;
- na dół – w dół, z górki;
- zawrócić się – wrócić, zmienić kierunek;
- iść przez las – iść leśną ścieżką, często “na skróty”;
- łon (tamten) – używane przy pokazywaniu kierunku: “Łon szlak jest dobry, ino dłuższy”.
- fujar wiater – mocny, porywisty wiatr;
- wieje halny – silny, ciepły, suchy wiatr z południa, kojarzony z bólem głowy i drażliwością;
- zachmurzyło się – szybko przyszły chmury, zapowiada się gorsza pogoda;
- leje jak z cebra – bardzo mocno pada deszcz;
- szkli się – jest ślisko, oblodzone, np. “Na drodze się szkli, uwazojcie”;
- zadymka – gwałtowna śnieżyca z wiatrem;
- pogoda pikno – ładna, słoneczna pogoda, dobra na wyjście w góry.
- busik – mały autobus kursujący między miejscowościami;
- stanąć – zatrzymać się, np. “Panie kierowco, staniecie na następnym?”;
- wysiadojcie – wysiadajcie (komenda lub uprzejma forma);
- siadojcie – usiądźcie, zajmijcie miejsce;
- na rondzie – przy rondzie w Zakopanem, częsty punkt orientacyjny;
- pod skocznią – przy skoczni narciarskiej Wielka Krokiew;
- na Krupówkach – w rejonie głównego deptaka, zazwyczaj przystanek “gdzieś przy centrum”.
- hej – wzmocnienie zdania, okrzyk, podobne do “no” czy “ależ”;
- cy nie – “czy nie?”, “prawda?”, np. “Ładnie tu, cy nie?”;
- ano – odpowiednik “no tak”, potwierdzenie;
- ni ma mowy – nie ma mowy, absolutnie nie;
- ojejku / ojejej – zdziwienie lub współczucie;
- psiakrew – łagodne przekleństwo, zabarwione humorem;
- hań – tam daleko, z lekkim machnięciem ręką, np. “Hań macie Morskie Oko”.
- Po nasymu – “po naszemu”, po góralsku, w naszym stylu;
- Jak Bóg dociyro – jeśli Bóg pozwoli, jeśli się uda;
- Po woli, a dobrze – rób spokojnie, ale porządnie;
- Nie ma co się warzyć – nie ma co się złościć, obrażać;
- Co się będziecie cyrać – co będziecie się krępować/wstydzić;
- Syćko będzie – wszystko będzie, wszystko się załatwi;
- Jak trza, to trza – jak trzeba, to nie ma dyskusji, po prostu się robi.
- używać pojedynczych, prostych słów (gazda, gaździna, ceper, oscypek, hej),
- zostawić wymowę i melodię zdania miejscowym,
- nie “przeginąć” z udawaniem akcentu.
- rozmowy urzędowe, w banku, w przychodni,
- poważniejsze sprawy z TOPR-em, policją, lekarzem,
- gdy nie jesteś pewien znaczenia słowa (żeby nie wyjść niezręcznie).
- górale często kończą zdania lekkim podniesieniem głosu, nawet gdy nie zadają pytania;
- śmiech i drobne przekleństwa nie zawsze oznaczają złość – często są częścią żartobliwego tonu;
- szybki potok słów może brzmieć ostro, choć w treści jest sam żart.
- ceper – przyjezdny (z dystansem do siebie można się tak nazwać);
- gazda / gaździna – do gospodarzy;
- hej – wzmocnienie, okrzyk, czasem po prostu “no”;
- syćko dobre – pochwała jedzenia, obsługi, atmosfery;
- po nasymu – pozwala zapytać: “A jak to będzie po nasymu?”;
- Dziyń dobry i Z Bogiem – powitanie i pożegnanie w lokalnym brzmieniu.
- bryndza – miękki, słony ser owczy, podstawa wielu potraw;
- bundz – świeży, delikatny ser owczy, mniej słony niż oscypek;
- żentyca – serwatka po oscypku lub bundzu, lekko kwaśny napój mleczny;
- kluski hałuski – małe kluseczki, często z bryndzą i skwarkami;
- moskole – placki ziemniaczane pieczone na blasze, dobre z masłem czosnkowym;
- kwaśnica – zupa z kiszonej kapusty na baraninie lub wieprzowinie;
- zentyca – często wymienna nazwa dla żentycy w lokalnej wymowie;
- śwarny obiyd – porządny, smaczny obiad.
- pyrknie – smacznie, dobrze przyprawione;
- syćko mi smakuje – wszystko mi smakuje;
- prawdę godom, dobre – mówię szczerze, jest dobre;
- gaździna, z ręki się wóm leje – masz talent, “z ręki ci idzie” gotowanie;
- trza było wiencyj nasykać – trzeba było więcej naszykować (żartobliwie, gdy syto).
- herbata z prądem – herbata z alkoholem, najczęściej z rumem;
- napitek – ogólnie napój, często domowej roboty;
- śliwowica – mocna wódka ze śliwek, lokalna duma;
- łyknąć – napić się, wziąć łyk;
- kapkę – odrobinkę, mało;
- za zdrowie / na zdrowie – toast, życzenie zdrowia.
- bacówka – szałas lub mały budynek na hali, gdzie mieszka baca i robi sery;
- baca – główny pasterz, szef na hali;
- juhas – pomocnik bacy, młodszy pasterz;
- honielnik – najmłodszy pomocnik, zwykle dba o ogień i drobne prace;
- redyk – uroczyste wyjście lub powrót owiec na hale;
- hala – wysokogórska łąka wypasowa;
- kierdel – stado owiec;
- watras – ognisko przy bacówce.
- owiecka – owca, zwykle w czułym, żartobliwym tonie;
- baran – samiec owcy, ale też obraźliwie: ktoś uparciuch lub “niemądry”;
- zabłąkać się – zgubić się, oddalić od stada;
- zagnać na hale – zapędzić stado na wypas;
- zejść z hali – wrócić z gór do wsi na zimę.
- dziecina – dziecko, często z nutą czułości;
- sycek – chłopiec, zdrobnienie od “syn”;
- małolata – małe dziecko, maluch;
- dziycek – dziecko (forma gwarowa);
- babcia / babula – babcia w pieszczotliwej formie;
- dziadek / dziadula – dziadek, również z ciepłym zabarwieniem;
- kochanicku – czule: kochanie, skarbie;
- złotecko – ktoś bardzo drogi, “złotko”.
- prosim – proszę (np. podając coś);
- uprasom – bardzo proszę, zachęta (np. do stołu);
- łodprowadzić – odprowadzić kogoś, np. starszą osobę do domu;
- pomóc – tak samo jak po polsku, ale często z dodatkami: “pomóc wom cosik?”;
- paniusiu / panocku – forma grzeczna, lekko żartobliwa: “Panocku, kaj wy tak pędzicie?”.
- Z Bogiem – powitanie lub pożegnanie, życzenie Bożej opieki;
- po bozemu – “po Bożemu”, spokojnie, uczciwie, z szacunkiem;
- figura – kapliczka lub przydrożny posąg świętego;
- odpust – święto parafii połączone z jarmarkiem;
- gromnica – świeca przynoszona do kościoła, szczególnie w Święto Matki Bożej Gromnicznej;
- świynto – święto kościelne lub rodzinna uroczystość.
- Wesołych Świynt – wesołych świąt;
- syćkiego dobrego – wszystkiego dobrego;
- dużo zdrowio – dużo zdrowia;
- niech się darzy – niech się powodzi, niech się szczęści;
- Bóg zapłoć – “Bóg zapłać”, podziękowanie o odcieniu religijnym.
- harować – ciężko pracować, często fizycznie;
- robit – robić, pracować, np. “Idem robit na budowe”;
- chałupa – dom, budynek mieszkalny;
- fuska – dodatkowa praca, fucha;
- gros – pieniądze, ogólnie: “mieć gros”;
- kieska – kieszeń, czasem w sensie portfela: “pusta kieska”;
- szkoda grosa – szkoda pieniędzy, nie warto tyle płacić.
- noclegi – miejsca do spania, kwatery;
- wolne pokoje – dostępne miejsca dla gości;
- na jedną nocke – na jeden nocleg;
- z wyżywieniem – z posiłkami, zwykle śniadanie + obiadokolacja;
- zaliczka – część zapłaty z góry;
- drogo / nie drogo – ocena ceny, często używana w negocjacjach.
- centrum – okolice Krupówek, główny punkt orientacyjny;
- starówka – nieformalnie o starszej części miasta lub “klimatycznej” uliczce;
- tupnąć do centrum – skoczyć na chwilę do miasta;
- wyskoczyć na szlak – iść na krótszą, niezbyt wymagającą trasę;
- przeskoczyć do Kościeliskiej – podjechać/pójść do Doliny Kościeliskiej;
- zapchało się – zrobił się tłok, korek, np. na drodze do Zakopanego.
- ceper – turysta, osoba “z dołu”, spoza gór,
- góral / górale – mieszkaniec Podhala,
- gazda – gospodarz, właściciel domu czy gospodarstwa,
- gaździna – pani domu, żona gazdy,
- dziywka – dziewczyna, panna (w gwarze neutralne),
- chałupa – dom, często drewniany,
- izba – pokój, dawne główne pomieszczenie w domu.
- gazdo – do gospodarza, starszego mężczyzny, właściciela domu,
- góralko – do kobiety z Podhala,
- panocku / panocka – żartobliwie-uprzejmie do przyjezdnych (od “pan/pani”),
- dziadek – starszy mężczyzna, nie zawsze dosłownie dziadek, ale z nutą szacunku.
- oscypek – twardy, wędzony ser owczy, symbol Podhala,
- bunc (bundz) – świeży, miękki ser owczy,
- żentyca – napój z serwatki po produkcji sera, lekko kwaśny,
- bryndza – miękki, słony ser owczy do smarowania,
- moskol – placek ziemniaczany pieczony na blasze,
- kwaśnica – zupa z kiszonej kapusty, często z mięsem.
- Gwara podhalańska to odrębny, spójny system językowy – z własną leksyką, konstrukcjami i intonacją – który może być trudny do zrozumienia nawet dla osób biegle mówiących po polsku.
- Podhalańskie słowa silnie wynikają z lokalnego stylu życia: natury, pasterstwa i pracy na roli, a ich brzmienie bywa twarde i “szeleszczące”, ale bardzo obrazowe i ekspresywne.
- Najważniejsze różnice względem polszczyzny ogólnej to twarda wymowa spółgłosek, przesuwanie samogłosek (np. dzień → dziyń), skracanie wyrazów (jeszcze → jesce) oraz “zjadanie” końcówek (idę → ide).
- Rozumienie gwary ułatwia osłuchanie się z charakterystycznym tempem i melodią mowy górali, którzy mówią szybko, skracają wypowiedzi i wolą krótkie, konkretne komunikaty.
- Istotną rolę pełnią formy adresatywne i grzecznościowe (gazdo, gaździna, panocku, ceprze), które sygnalizują relacje społeczne, dystans, żart czy sympatię między rozmówcami.
- Znajomość podstawowych określeń opisujących ludzi (np. ceper, góral, gazda, dziywka, chłop) oraz słów związanych z domem i gospodarstwem (chałupa, izba, sień, stajnia, obora, stodoła) ułatwia codzienny kontakt na Podhalu.
- Przyjezdny nie musi mówić płynnie gwarą – wystarczy, że rozumie podstawowe słowa i wtrąci kilka góralskich zwrotów, co zwykle budzi życzliwość gospodarzy i pokazuje szacunek dla lokalnej kultury.
Na szlaku i w górach
Przy wyjściu w Tatry szybko okazuje się, że mapa swoje, a mowa górali – swoje. Kilka słów pomaga zrozumieć wskazówki od miejscowych i opowieści przewodników.
Góral, tłumacząc drogę, raczej powie: “Pójdziecie ku hali, miniecie las, a potem gronią do przełęcy”, niż użyje książkowych nazw. Dobrze łapać sens całości, nawet jeśli pojedyncze słowo brzmi obco.
Zwroty przy pytaniu o drogę
Rozmowa o kierunkach często odbywa się “po nasymu”, nawet jeśli reszta zdań jest dość ogólna. Pojawiają się wtedy charakterystyczne czasowniki i przyimki.
Typowa wskazówka od bacowego może brzmieć: “Kaj na Morskie Oko? Prosto ku górze, potem w lewo koło lasu, nie zawracajcie się, bo syćko dobrze oznacone”. Znajomość choćby “kaj” i “ku górze” pozwala lepiej to odczytać.
Przy pogodzie i niepogodzie
Rozmów o pogodzie na Podhalu nie brakuje. Zmienność warunków w górach sprawia, że te słowa słychać bardzo często.
Gospodarz, patrząc w okno, potrafi skwitować: “Dziś halny wieje, cepry lepiej niech daleko nie idą”, co dla przyjezdnego jest cenną wskazówką, by ograniczyć plany wycieczkowe.
W busie, na przystanku i przy transporcie
Podhalańskie busy (popularne “busiki”) rządzą się swoimi zasadami, a krótkie zwroty pomagają w ogarnięciu dojazdów.
Turysta, który mówi kierowcy: “Panie, stanijcie mi pod skocznią, jak możecie”, brzmi swojsko, choć wcale nie musi używać perfekcyjnej gwary.
Emocje, reakcje i krótkie okrzyki
W potocznych rozmowach często pojawiają się krótkie wtręty – czasem trudno je “przetłumaczyć”, ale da się złapać ich nastrój.
Usłyszeć można na przykład: “Ano, cepery przyjechały, hej, ruch się zrobił na Krupówkach”. Ton głosu zwykle jasno podpowiada, czy to narzekanie, czy raczej serdeczne droczenie się.
Typowe góralskie powiedzonka
Oprócz pojedynczych słów krążą też krótkie powiedzenia. Do turystycznych uszu trafiają szczególnie te, które łatwo zapamiętać.
Przy ognisku pod wiatą bacówka brzmi czasem jak żywy teatr: krótkie zdania, dowcip, łagodne przekomarzanie. Nawet bez znajomości całej gwary łatwo wyłapać sens i klimat tych rozmów.
Jak słuchać i używać gwary, żeby nie wyjść na przebierańca
Naśladuj z umiarem
Niektórzy przyjezdni po jednym dniu zaczynają mówić “dziejkuje” i “kaj wy idziecie”. Brzmi to zwykle sztucznie, choć górale rzadko powiedzą to wprost. Lepiej:
Krótka, naturalna wstawka “po waszymu” robi lepsze wrażenie niż cała udawana wypowiedź “po górolsku”. Dystans i odrobina autoironii zawsze pomagają.
Kiedy lepiej zostać przy polszczyźnie ogólnej
Są sytuacje, w których zamiast eksperymentować z gwarą, rozsądniej zostać przy zwykłym “dzień dobry” i “dziękuję”:
W takich momentach wystarczy wsłuchiwać się w język rozmówców – sam kontakt z żywą gwarą jest ciekawym doświadczeniem, bez konieczności jej odtwarzania.
Słuchaj rytmu, nie tylko słów
Gwara podhalańska to nie tylko słownictwo, ale też charakterystyczna melodia i tempo wypowiedzi. Zwracając uwagę na rytm, łatwiej zrozumieć intencje:
Gość, który najpierw słucha, a dopiero potem próbuje sam wtrącać pojedyncze słowa “po nasymu”, zwykle szybciej łapie ten rytm i swobodniej czuje się w rozmowie.
Mały zestaw słów “na start”
Jeśli ktoś chce zabrać z Podhala kilka słów do własnego słownika, przydaje się niewielki, praktyczny zestaw. Wystarczy opanować:
Z takim mini-słowniczkiem da się już swobodnie zamówić coś w karczmie, zagadać gospodarza czy dopytać o drogę na szlak, a przy okazji uśmiechnąć niejednego górala.

Gwara przy stole: jedzenie, picie i biesiadowanie
W karczmach i u gospodarzy język kręci się wokół jedzenia. Nazwy dań część osób zna z menu, ale górale doprawiają je swoimi określeniami.
Gospodyni, niosąc półmiski, może rzucić: “Siadojcie, bedziecie jeść moskole z bryndzom, obiyd śwarny, syćko swoje”. Dla gościa ważne są tu słowa: siadojcie (usiądźcie), śwarny (porządny, ładny) i oczywiście nazwy potraw.
Jak pochwalić jedzenie po góralsku
Przy stole proste, szczere słowo znaczy więcej niż długie przemowy. Chcąc sprawić gospodarzom przyjemność, można użyć kilku krótkich zwrotów.
Po zjedzeniu moskoli i kwaśnicy wystarczy: “Gaździno, pyrknie warzycie, syćko mi smakuje”. Taki komunikat jest jasny i bardzo mile przyjmowany.
Napoje, procenty i wznoszenie toastów
Przy biesiadzie prędzej czy później pojawią się napoje – od żentycy po mocniejsze trunki. W mowie codziennej funkcjonuje kilka charakterystycznych słów.
Gdy gospodarz nalewa, można usłyszeć: “No, po kapce se łyknijcie, za zdrowie i za te wasze wędrówki”. Odmowa też ma swoje grzeczne formy: “Dziynkuje, miołek już, starczy mi”.
Słowa z bacówki: owce, hale i redyk
Na halach, przy szałasach i bacówkach często rozmawia się o owcach, wypasie i serach. To jedno z najbardziej “góralskich” pól słownikowych.
Baca, mieszając żentycę przy watrze, potrafi opowiedzieć całe lato w jednym zdaniu: “Kierdel był duży, juhasy dobre, redyk udany – bedziecie mieć co jeść z oscypka”. Tu przydaje się po prostu wsłuchiwanie w sens, resztę dopowie kontekst miejsca.
Owce w mowie potocznej
Wokół owiec narosło sporo określeń i zwrotów, które przewijają się w dialogach na hali.
Przy rozmowie o wędrówce turysta może usłyszeć żart: “Nie zbaczajcie ze szlaku, bo się jak owiecka zabłąkacie, a potem juhasy szukać bedom”. Śmiech pokaże, że to ostrzeżenie podane w lekkiej formie.
Gwara dzieci i starszych: zdrobnienia i czułe słowa
W rodzinnych domach, na podwórkach i w kościele słychać inne rejestry gwary – łagodniejsze, z większą liczbą zdrobnień.
Na ulicy można usłyszeć babcię wołającą: “Dziycek, nie uciekaj mi na droge, kochanicku!”, co dla przyjezdnych bywa pierwszym zetknięciem z miękką, domową odmianą gwary.
Jak grzecznie mówi się do starszych
W relacjach z seniorami język jest szanujący, ale bez przesadnej sztywności. Formy grzecznościowe często łączą się z gwarowymi brzmieniami.
Przy spotkaniu w drzwiach starsza sąsiadka może rzucić: “Witojcie, panocku, uprasom do środka na chwilecke”, na co bezpiecznie odpowiedzieć zwykłym “dzień dobry, dziękuję” – ton głosu załatwi resztę.

W kościele i przy świętach
Religijność Podhala ma swój język. Część słów pokrywa się z polszczyzną ogólną, część ma lokalny koloryt, zwłaszcza podczas świąt i procesji.
Przy wyjściu z kościoła starszy góral może pozdrowić: “Z Bogiem, niech wom Pan Jezus sprzyjo na tej drodze”. Dla turysty to po prostu serdeczne życzenie dobrej podróży.
Świąteczne zwroty i życzenia
Podczas Wigilii, Wielkanocy czy lokalnych odpustów padają życzenia, w których miesza się gwara z polszczyzną.
W odpowiedzi wystarczy “dziękuję, nawzajem” albo, próbując lokalnie: “Bóg zapłoć, syćkiego dobrego i wom”. Nawet jeśli wymowa nie będzie idealna, szczerość zwykle rozbraja wszelkie niedoskonałości.
Słowa o pracy, pieniądzach i codziennym gospodarzeniu
Poza turystyką życie toczy się wokół pracy w pensjonatach, budowach, przy zwierzętach i w usługach. Tu też działają swoje powiedzonka.
Rozmowa dwóch górali może zabrzmieć: “Na Krupówkach fuski mom, ale harować trza, ceperów pełno, a i tak każdy szkoda grosa goda”. Dla przyjezdnego to podpowiedź, że sezon to czas wytężonej roboty, nie tylko folkloru.
Usługi dla turystów w mowie potocznej
W pensjonatach, wypożyczalniach i na straganach pojawiają się krótkie, praktyczne zwroty.
Przy pytaniu o pokój można spokojnie powiedzieć zwykłą polszczyzną: “Są wolne pokoje na dwie noce?”. Gospodarz odpowie po swojemu: “Som, som, jak na jedną nocke, to i taniej bedzie”, mieszając style – i nikomu to nie przeszkadza.
Gwara w mieście i na szlaku: mieszanka stylów
Zakopane i okoliczne miejscowości są dziś miejscem, gdzie gwara spotyka się ze standardową polszczyzną i językami obcymi. Efektem są mieszane wypowiedzi, z których da się wyłowić kilka typowych elementów.
Góral może skomentować sytuację: “Zapchało się do miasta, cepery tupnęły do centrum i ani rusz”. Nawet bez znajomości wszystkich słów kontekst drogowy jest oczywisty.
Miks gwary z językiem turystów
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Co to jest gwara podhalańska i czym różni się od zwykłego języka polskiego?
Gwara podhalańska to lokalna odmiana języka używana przez górali na Podhalu. Różni się od polszczyzny ogólnej zarówno słownictwem, jak i wymową oraz intonacją. Wiele słów ma inne brzmienie niż w języku ogólnym, a niektóre są zupełnie unikalne dla regionu.
Charakterystyczne są m.in. twarda wymowa spółgłosek, przesuwanie samogłosek (np. “dzień” → “dziyń”), skracanie wyrazów i “zjadanie” końcówek. Nawet znane słowa mogą brzmieć dla przyjezdnych tak, jakby były w zupełnie innym języku.
Jakie są podstawowe podhalańskie słowa, które warto znać jako turysta?
Na początek przydatne są słowa związane z ludźmi i codziennym życiem. Warto zapamiętać m.in.:
Znajomość kilku takich słów ułatwia rozmowę i pomaga lepiej zrozumieć lokalne realia.
Jak poprawnie przywitać się z góralem po góralsku?
Najprostsze i najczęściej używane powitanie to “Dziyń dobry” – odpowiednik standardowego “dzień dobry”, tylko w brzmieniu podhalańskim. W wielu sytuacjach bardzo naturalne będzie też tradycyjne “Szczęść Boże”, zwłaszcza wśród starszych osób lub w kontekście religijnym.
W mniej oficjalnych kontaktach można usłyszeć krótkie “Jónek”, “Hej” czy serdeczne “No witajcie”. Jako przyjezdny bez obaw możesz używać zwykłego “dzień dobry” – górale i tak zrozumieją, a często odpowiedzą już “po swojemu”.
Jak górale mówią na turystów i czy słowo „ceper” jest obraźliwe?
Słowem najczęściej używanym wobec przyjezdnych jest właśnie “ceper” (liczba mnoga: “cepry”). Oznacza ono osobę z nizin, kogoś “nie stąd” – generalnie turystę lub mieszkańca innych regionów Polski.
Sam wyraz nie jest z założenia obraźliwy. Ton i kontekst decydują, czy brzmi żartobliwie, neutralnie, czy z lekkim przymrużeniem oka. W większości sytuacji górale używają go po prostu opisowo, a nie po to, by kogokolwiek urazić.
Jakie są typowe góralskie formy grzecznościowe i zwroty do ludzi?
Na Podhalu ważny jest sposób zwracania się do rozmówcy. Często używa się określeń podkreślających rolę społeczną lub lokalny charakter, takich jak:
Używanie tych form przez turystę nie jest konieczne, ale warto je rozpoznawać, by lepiej wyczuć ton i nastawienie rozmówcy.
Jakie podhalańskie nazwy dań i produktów spożywczych najczęściej pojawiają się w karczmach?
W regionalnych restauracjach i na festynach przewijają się nazwy, które dla przyjezdnych mogą być nowe. Najpopularniejsze to:
Jeśli nazwa potrawy brzmi tajemniczo, wystarczy zapytać obsługę: “A co to jest po waszemu?”. Górale zwykle chętnie wyjaśniają takie różnice.
Czy warto próbować mówić gwarą podhalańską jako turysta?
Nie ma potrzeby, by przyjezdny od razu mówił pełną gwarą, z poprawną wymową i intonacją. Wystarczy, że rozumie podstawowe słowa i kilka zwrotów oraz odważy się wtrącić jedno–dwa góralskie określenia w rozmowie.
Takie próby są zazwyczaj odbierane bardzo życzliwie – pokazują, że turysta szanuje lokalną kulturę i naprawdę jest nią zainteresowany. Nawet jeśli akcent będzie daleki od ideału, górale zwykle reagują uśmiechem i dodatkowo tłumaczą, “jak to się goda po naszymu”.






