Drytooling pod Tatrami: gdzie trenować i jak zacząć bez niszczenia skały

0
320
2/5 - (4 votes)

Nawigacja po artykule:

Na czym polega drytooling i dlaczego budzi emocje pod Tatrami

Czym jest drytooling w praktyce

Drytooling to wspinaczka z użyciem czekanów i raków po niemal suchej skale, trawie, śniegu i lodzie, zwykle w terenie, który zimą bywa częściowo lub całkowicie zalodzony. W odróżnieniu od klasycznej wspinaczki skałkowej, tutaj podstawowymi punktami podparcia są zęby raków oraz ostrza czekanów, którymi zaczepiasz się w rysy, dziurki, krawądki i inne mikrostruktury terenu.

W Tatrach drytooling jest naturalnym przedłużeniem wspinania zimowego – wielu klasycznych dróg zimowo-klasycznych czy mikstowych wymaga sprawnego posługiwania się czekanami także po suchej skale. Z tego powodu coraz więcej osób szuka miejsc treningowych „na sucho”, jeszcze zanim ruszy na poważniejsze linie w ścianie.

Problem pojawia się w momencie, gdy trening z ostrym sprzętem odbywa się w rejonach przeznaczonych dla tradycyjnej wspinaczki skalnej. Metalowe ostrza bardzo szybko rysują i szlifują skałę, uszkadzają krawądki i oblaki, niszczą klasyczne chwyty oraz stopnie. To właśnie ten konflikt – pomiędzy potrzebą treningu a ochroną skały i istniejących dróg – jest głównym źródłem napięć wokół drytoolingu pod Tatrami.

Dlaczego drytooling niszczy skałę szybciej niż wspinanie klasyczne

Skała w Tatrach i na Podhalu bywa krucha, łuszcząca się lub pokryta porostami. W klasycznej wspinaczce działa na nią głównie tarcie gumy butów i dłoni, czasem metal kości i friendów – ale w ograniczonym kontakcie. Drytooling to zupełnie inna skala obciążeń mechanicznych:

  • usuniecie naskórka skały – ostrze czekana działa jak dłuto i papier ścierny w jednym, szczególnie na miękkim wapieniu;
  • mikropęknięcia od dynamicznych ruchów – podbijanie czekana, „skakanie” z dziurki do dziurki, kopanie rakami generuje uderzenia, które osłabiają strukturę skały;
  • rozsadzanie krawądek – gdy ostrze jest klinowane w delikatnych krawądkach, powstają naprężenia prowadzące do odłupywania fragmentów.

Na popularnych skałkach jedno popołudnie niekontrolowanego drytoolingu potrafi trwale zniszczyć chwyty wypracowywane przez lata klasycznego wspinania. Dlatego pod Tatrami pojawiły się jasne zasady: drytooling trenuje się tylko w wyznaczonych rejonach lub na sztucznych strukturach.

Konflikt użytkowników skały a etyka drytoolingu

Włoszczyzna, Moko, Kobyła, Biała – w wielu okolicznych rejonach wspinaczkowych pojawiały się w przeszłości ślady czekanów na klasycznych drogach. Skutkiem były konflikty w środowisku, ostre dyskusje na forach i realne szkody. Z biegiem czasu wypracowano w miarę klarowne podejście: wspinacze zimowi respektują zakazy drytoolingu tam, gdzie skała jest przeznaczona wyłącznie do wspinania klasycznego, a w zamian środowisko skałkowe akceptuje istnienie kilku wyznaczonych „połaci” skały przeznaczonych tylko pod drytooling.

W praktyce oznacza to konieczność znajomości lokalnych zasad, szanowanie ograniczeń i unikanie trenowania „na dziko” w każdym miejscu, które wydaje się wygodnym overhangiem przy parkingu. Etyka drytoolingu pod Tatrami opiera się na kilku prostych filarach: szacunek do skały, szacunek do innych użytkowników i zdrowy rozsądek w planowaniu treningu.

Gdzie trenować drytooling pod Tatrami – legalne i akceptowane miejscówki

Rejony treningowe w otoczeniu Zakopanego i Podhala

W najbliższej okolicy Tatr nie ma wielu naturalnych skał oficjalnie przeznaczonych wyłącznie do drytoolingu, dlatego tak istotne jest korzystanie z tych kilku, które środowisko zaakceptowało. Ich status potrafi się zmieniać (zmiany właścicieli, zastrzeżenia lokalnej społeczności, ograniczenia przyrodnicze), dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne informacje w komunikatach PZA lub lokalnych klubów.

Ogólnie można wyróżnić trzy typy miejsc treningowych pod Tatrami:

  • naturalne skałki poza najpopularniejszymi rejonami wspinaczkowymi, gdzie wytyczono osobne linie drytoolowe;
  • sztuczne ściany wspinaczkowe z panelami lub strukturami do drytoolingu;
  • małe, „dzikie” kamieniołomy lub filary, wykorzystywane lokalnie, ale wymagające wyjątkowej ostrożności etycznej.

W kontekście Tatr kluczowy jest jeszcze jeden podział: rejon treningowy w skałach kontra realne ściany tatrzańskie. Pierwsze służą oswojeniu ze sprzętem i ruchem, drugie – to już pełnoprawna wspinaczka zimowa, zwykle w mieszanym terenie, gdzie sucha skała, trawa i lód występują razem.

Sztuczne ściany z możliwością drytoolingu

Najbardziej neutralnym dla przyrody i skały miejscem treningu są sztuczne ściany, które dopuszczają wspinanie w rakach i z czekanami. Nie wszystkie obiekty się na to zgadzają, bo sucha igła potrafi równie skutecznie niszczyć panele, jak skałę. Jednak kilka ścian w szeroko rozumianym rejonie Podhala i Małopolski cyklicznie udostępnia tory drytoolowe – czasem sezonowo, czasem całorocznie.

Takie miejsca pozwalają:

  • bez presji trenować podstawową technikę w kontrolowanym środowisku,
  • odtwarzać trawersy, przewieszenia i sekwencje podobne do tych w Tatrach,
  • pracować nad siłą i wytrzymałością bez obaw o zniszczenie skały,
  • rozwijać się nawet wieczorem, po pracy lub po nartach.

Przed wejściem z czekanami na panel trzeba bezwzględnie zapoznać się z regulaminem obiektu. Często obowiązuje osobne oznaczenie dróg do drytoolingu, określone godziny lub konieczność używania gumowych ochraniaczy na zęby raków (lub wspinania w samych butach z czekanami ręcznymi). Zignorowanie tych zasad może skończyć się po prostu zakazem drytoolingu dla wszystkich.

Tatrzańskie ściany jako naturalny „poligon zimowy”

Trening drytoolowy nie kończy się na panelu ani na okolicznych skałkach. Docelowym środowiskiem jest ściana w Tatrach, często kilkusetmetrowa, gdzie teren jest zróżnicowany: od trawiastych płyt, przez mikstowe zacięcia, aż po czyste lodowe progi. Wspinanie na takich drogach wymaga połączenia umiejętności: klasycznych, drytoolowych oraz lodowych.

Pierwsze próby w tego typu terenie powinny odbywać się:

  • na dobrze ubezpieczonych, łagodnych drogach zimowych o trudnościach dostosowanych do umiejętności;
  • w towarzystwie bardziej doświadczonego partnera lub instruktora znającego specyfikę danej ściany;
  • po wcześniejszym „przerobieniu” ruchów drytoolowych w bezpiecznym rejonie treningowym.

Drytooling w Tatrach to nie tylko siła w ramionach, ale też umiejętność poruszania się w terenie górskim: ocena warunków śniegowo-lodowych, orientacja, asekuracja, zarządzanie ryzykiem lawinowym. Dlatego plan treningu nie może się ograniczać do samego „wiszenia na czekanach”.

Młody mężczyzna trenuje wspinaczkę na ściance pod okiem instruktora
Źródło: Pexels | Autor: Tima Miroshnichenko

Dlaczego nie wolno drytoolować wszędzie – prawo, ochrona przyrody i zwykła przyzwoitość

Ograniczenia w Tatrach: TPN, przepisy i szlaki

Tatry po polskiej stronie leżą w granicach Tatrzańskiego Parku Narodowego, a to oznacza specyficzny reżim ochronny. Współpraca między TPN a Polskim Związkiem Alpinizmu reguluje możliwość wspinania, poruszania się poza szlakami oraz organizacji szkoleń. Drytooling jako taki nie pojawia się wprost w przepisach, ale jest częścią szerokiego pojęcia wspinaczki zimowej.

Z praktycznego punktu widzenia trzeba mieć świadomość, że:

  • wspinanie koncentruje się w wyznaczonych rejonach (główne doliny tatrzańskie, znane ściany),
  • organizacja kursów i komercyjnych szkoleń podlega dodatkowym wymogom i zgłoszeniom,
  • narzędzia mogące powodować uszkodzenia skały i roślinności są traktowane z większą podejrzliwością przez służby parku.
Inne wpisy na ten temat:  Karpaccy kaskaderzy – historie lokalnych śmiałków

Niezależnie od litery prawa, istotny jest kontekst: każde widoczne zniszczenie skały, roślinności czy porostów jest argumentem przeciw wspinaniu jako takiemu. Z punktu widzenia TPN dużo łatwiej jest ograniczyć dostęp, niż kontrolować, kto wspina się „etycznie”, a kto nie. Dlatego środowisko wspinaczkowe ma interes w tym, by samoregulować swoje praktyki i nie dostarczać pretekstów do kolejnych zakazów.

Naturalne stanowiska a dostęp do wspinaczki w przyszłości

Wiele rejonów, które dziś są standardowym celem zimowych przejść, jeszcze kilkanaście lat temu było praktycznie nieuczęszczanych. Popularność sportów górskich rośnie, a z nią presja na przyrodę. Z punktu widzenia ochrony przyrody różnica między „klasycznym” a „drytoolowym” zniszczeniem skały jest niewielka – liczy się efekt końcowy: obity, porysowany, wybłyszczony fragment ściany, pozbawiony roślinności.

Świadomy wspinacz zimowy myśli w skali dekad: jeśli każde pokolenie „zabierze” ze skały kolejną warstwę, za kilkanaście lat wiele dróg straci charakter lub stanie się zwyczajnie niebezpiecznych z powodu kruszyzny. Dotyczy to zarówno naturalnych formacji, jak i punktów asekuracyjnych, które osadzone w rozwarstwionej, „zajeżdżonej” skale szybciej tracą wytrzymałość.

Rozsądny trening drytoolowy pod Tatrami polega więc na świadomym ograniczaniu się do tych sektorów, które są mniej wrażliwe przyrodniczo i zaakceptowane przez środowisko, a nie na szukaniu „nowych desek” tam, gdzie akurat jest wygodny dojazd i dobry kąt przewieszenia.

Etyka wobec wspinaczy skalnych i lokalnej społeczności

Konflikt o miejsca do drytoolingu to nie tylko kwestia przyrody, ale też relacji między różnymi grupami: wspinaczami sportowymi, tradowymi, drytoolowymi, skiturowcami, a wreszcie – mieszkańcami Podhala. Gdy na popularnej skałce pojawia się grupa z czekanami i rakami, reszta użytkowników zwykle reaguje nerwowo. Trudno się dziwić, gdy po kilku takich wizytach na drogach zostają głębokie rysy i oczne ślady metalu.

Szacunek do innych przekłada się na kilka prostych zasad:

  • nie wchodź z czekanami na linie kl