Zimowa Dolina Strążyska do Siklawicy: szybka trasa na lekki dzień

0
344
1.5/5 - (2 votes)

Nawigacja po artykule:

Charakter zimowej trasy Dolina Strążyska – Siklawica

Dlaczego to idealna trasa na lekki zimowy dzień

Dolina Strążyska i wodospad Siklawica to jeden z najwdzięczniejszych zimowych celów w rejonie Zakopanego. Podejście jest stosunkowo krótkie, przewyższenie niewielkie, a krajobrazy – zaskakująco efektowne, zwłaszcza pod śniegiem. Trasa świetnie sprawdza się jako szybki wypad na pół dnia, dzień odpoczynku między dłuższymi trekkingami lub rozgrzewka na start wyjazdu w Tatry.

Śnieg w dolinie układa się często w miękkie poduchy, a wysokie świerki tworzą rodzaj białego korytarza. Mimo że to łatwy szlak, zimą potrafi zaskoczyć oblodzeniem, podtopionym śniegiem czy ostrzejszym mrozem przy wodospadzie. To nie jest górska „spacerówka” po Krupówkach, tylko prawdziwa zimowa dolina tatrzańska, dostępna również dla mniej doświadczonych osób, o ile podejdą do niej z rozsądkiem.

Trasa z Doliny Strążyskiej do Siklawicy jest krótka, ale gęsta w doznania: widoki na północną ścianę Giewontu, klimat leśnej kotliny i nagły, bliski kontakt z lodowym wodospadem na końcu. Przy dobrym przygotowaniu da się ją przejść spokojnym tempem z dziećmi, osobami starszymi czy po całym dniu jazdy na nartach – jako spokojny spacer na rozruszanie nóg.

Co wyróżnia zimową wersję Doliny Strążyskiej

Latem trasa do Siklawicy bywa zatłoczona i przypomina miejscami szeroki deptak. Zimą krajobraz mocno się zmienia, szlak się wycisza, a dolina zyskuje bardziej „dziki” charakter. Śnieg tłumi dźwięki, potok częściowo zamarza, a skały przybierają surowy, niemal alpejski wygląd. Nawet jeśli spotka się sporo osób, całość nadal ma w sobie coś z górskiej enklawy.

Ścieżka staje się nieco węższa, brzegi potoku często przykryte są nawianym śniegiem i nie zawsze widać dokładnie, dokąd sięga lód. Zimą woda, lód i śnieg tworzą zestaw, który wymusza większą uważność, ale też nagradza ciekawszymi obrazami: lodowe firanki przy wodospadzie, soplowe „organy” na skałach, sinoniebieskie bryły lodu nad wodą.

To też jedna z niewielu zimowych tras w Tatrach, gdzie przy stosunkowo niewielkim wysiłku można odczuć autentyczny górski klimat. Nie ma tu stromych, długich podejść, nie ma ekspozycji ani odcinków wymagających technicznego sprzętu, a mimo to czuje się, że to już prawdziwe Tatry, nie park miejski.

Dla kogo jest ta zimowa wycieczka

Zimowa Dolina Strążyska do Siklawicy to świetna propozycja dla:

  • osób o przeciętnej kondycji, szukających krótkiego, ale górskiego spaceru,
  • rodzin z dziećmi w wieku szkolnym (przy zachowaniu rozsądku i odpowiednim ubiorze),
  • początkujących w zimowych górach – jako pierwszy kontakt z zimowymi Tatrami,
  • doświadczonych turystów – jako „dzień lekki” lub wycieczka regeneracyjna,
  • osób przyjeżdżających głównie na narty, które chcą jeden dzień przeznaczyć na zimowy trekking.

Nie jest to jednak trasa dla kogoś, kto liczy na totalnie suchą, wyasfaltowaną drogę. Nawet jeśli początek jest bardzo łagodny, zimą zdarzają się krótkie, mocno oblodzone fragmenty, zasypane stopnie, odcinki z rozmokniętym śniegiem czy twardy, wyślizgany lód. Kto jest przyzwyczajony wyłącznie do płaskich chodników, może poczuć się zaskoczony. Właściwe buty i raczki znacząco zmieniają komfort i bezpieczeństwo.

Przebieg szlaku: od Zakopanego do lodowego wodospadu

Dojazd do wylotu Doliny Strążyskiej

Wylot Doliny Strążyskiej znajduje się na końcu ulicy Strążyskiej w Zakopanem. Do punktu startu można dotrzeć na kilka sposobów, każdy ma swoje plusy:

  • Samochodem – przy wlocie do doliny znajduje się płatny parking. Zimą bywa szybko zapełniony w weekendy i ferie, szczególnie w pogodnie zapowiadające się dni. Droga dojazdowa jest wąska, więc przy dużym ruchu pojawia się „korek” z aut szukających miejsca. Trzeba liczyć się z odśnieżonym, ale czasem śliskim asfaltem.
  • Bus lub komunikacja zbiorowa – lokalne busy ruszają zazwyczaj z rejonu centrum Zakopanego i zatrzymują się w pobliżu wylotu doliny. Zimą ich rozkład bywa ruchomy, ale w sezonie nie ma kłopotu ze złapaniem kursu. To dobre rozwiązanie dla osób bez auta lub tych, które nie chcą walczyć o miejsce na parkingu.
  • Spacer z centrum – z Krupówek do wylotu doliny jest około 30–40 minut pieszo, zależnie od miejsca startu i warunków. Zimą, po odśnieżonych ulicach, to przyjemny rozruch, jeśli nie dźwiga się zbyt dużego plecaka.

Przed wyjazdem dobrze jest sprawdzić aktualne informacje o parkingu i opłatach na stronie TPN lub u gospodarzy noclegu. Czasami w mroźne, śnieżne dni część miejsc jest wyłączona, co zmniejsza pojemność parkingu.

Od bramy TPN do Polany Strążyskiej

Wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego znajduje się tuż przy końcu ulicy Strążyskiej. Zimą opłata za wstęp obowiązuje tak samo jak w innych porach roku – warto mieć gotówkę lub sprawdzić, czy działa płatność kartą/bilet online. Tu kończy się cywilizacja, a zaczyna właściwy, oznakowany szlak.

Pierwszy odcinek biegnie szeroką, wygodną drogą wzdłuż Potoku Strążyskiego. W wielu miejscach pod śniegiem kryje się utwardzona droga, jednak śnieg i lód potrafią ją zamienić w dość śliską nawierzchnię. Ten fragment jest często uczęszczany, więc śnieg szybko zostaje ubity w twardą, gładką warstwę – świetną dla raczków, mniej przyjazną dla zwykłych miejskich butów.

Po drodze mija się kilka mostków i charakterystyczne zakręty doliny. Latem łatwo zauważyć skalne ściany po bokach, zimą część z nich jest przykryta śniegiem. Mniej więcej w połowie drogi do polany zaczyna być lepiej widoczna północna ściana Giewontu, której masywne, ciemne ściany robią wrażenie szczególnie w kontrze do bieli doliny.

Podejście na tym odcinku jest łagodne, praktycznie bez stromizn. Dla większości osób to zwykły spokojny spacer. Czas przejścia od wejścia do TPN do Polany Strążyskiej zimą waha się zwykle między 30 a 50 minut, zależnie od tempa, warunków śniegowych i częstotliwości przystanków na zdjęcia.

Polana Strążyska – zimowa scena pod Giewontem

Polana Strążyska to szeroka, otwarta przestrzeń otoczona lasem i skalnymi ścianami. Zimą często leży tu gruba warstwa śniegu, która przykrywa trawę i wystające kamienie. Po wyjściu z leśnego korytarza nagle pojawia się rozległy widok na północną ścianę Giewontu, dominującą nad całą polaną. W słoneczne dni zdarza się, że ściana błyszczy od połaci lodu i śniegu.

Na polanie znajduje się szałas herbaciarni (czynny sezonowo, zimą w wybrane dni) oraz ławki. Przy niskich temperaturach większość osób woli jednak krótki postój na stojąco – ławki często są przykryte śniegiem, a siedzenie bez izolacji nie należy do przyjemnych. To dobre miejsce, by:

  • zdjąć na chwilę plecak i poprawić warstwy ubrania,
  • zjeść coś szybkiego i ciepłego z termosu,
  • zrobić zdjęcia z Giewontem w tle,
  • zdecydować, czy kontynuować do Siklawicy, czy zawrócić (np. w przypadku bardzo złej pogody).
Inne wpisy na ten temat:  Zimowe atrakcje Zakopanego dla dzieci

Polana Strążyska bywa też celem samym w sobie dla osób, które chcą ograniczyć wysiłek. Jednak wodospad Siklawica znajduje się naprawdę blisko, a odcinek między polaną a wodospadem jest najbardziej „górskim” fragmentem całej wycieczki. Szkoda z niego rezygnować przy choćby znośnych warunkach.

Krótkie podejście od Polany Strążyskiej do Siklawicy

Przy północnym skraju Polany Strążyskiej znajduje się wyraźne odejście żółtego szlaku do wodospadu Siklawica. Tabliczka informuje o kilku–kilkunastominutowym czasie podejścia. Zimą faktyczny czas może być nieco dłuższy, zwłaszcza jeśli szlak jest oblodzony lub mocno zasypany.

Ten fragment jest wyraźnie stromszy niż dolina powyżej wylotu. Ścieżka prowadzi węższym korytarzem, miejscami po stopniach i kamieniach, które zimą zwykle przykrywa śnieg. Gdy śnieg jest świeży i miękki, idzie się przyjemnie, ale po kilku dniach bez opadów często pojawia się lód na odsłoniętych kamieniach lub koleiny po butach, wyślizgane na twardą maź. W takich warunkach raczkami wręcz „przykleja się” do podłoża, natomiast w butach bez zębów trzeba mocno uważać.

Ścieżka stopniowo zbliża się do skalnej ściany, z której spada wodospad. Z każdym krokiem rośnie wyczuwalny chłód – to efekt zimnego powietrza kumulującego się u podnóża ściany oraz delikatnego przewiewu. Przy dużym mrozie różnica temperatur między polaną a samym wodospadem jest wyraźna, dlatego przydaje się dodatkowa warstwa ubrania założona przed ostatnim podejściem.

Przy wodospadzie Siklawica – finał trasy

Siklawica to wysoki, kilkudziesięciometrowy wodospad, który spada z pionowej, ciemnej ściany. Zimą często jest częściowo lub niemal w całości skuty lodem. Czasami widać dynamiczny, spadający strumień wody otoczony lodowymi kaskadami, innym razem niemal cały wodospad zamienia się w masywną, białoniebieską bryłę. Każde z tych oblicz ma swój urok.

Miejsce pod wodospadem jest stosunkowo ciasne – mały placyk otoczony stromymi zboczami. W sezonowych szczytach bywa tu tłoczno, dlatego rozsądne jest zrobienie zdjęć i kilkunastominutowa przerwa, a potem ustąpienie miejsca kolejnym osobom. Nie warto podchodzić zbyt blisko ściany: spadające drobne odłamki lodu, obsuwający się śnieg, a także mokre, oblodzone kamienie w strefie rozbryzgu wody mogą być zagrożeniem, szczególnie przy dodatniej temperaturze.

Chwila spędzona w pobliżu lodowego wodospadu to intensywne odczucie zimy: słychać stłumiony szum wody, czuć drobne kryształki lodu w powietrzu, a ściana Giewontu robi wrażenie masywnej, ciężkiej bariery. W słoneczne dni promienie światła łapią kryształki śniegu i lodu, tworząc krótkotrwałe tęcze i refleksy. To jedno z tych miejsc, gdzie nawet niedługie dojście daje poczucie bycia „w środku gór”, nie tylko na ich skraju.

Zimowe warunki na szlaku: na co się przygotować

Śnieg, lód i zmienność nawierzchni

Zimowa trasa Dolina Strążyska – Siklawica jest teoretycznie łatwa, ale praktycznie bywa wymagająca ze względu na zmienność nawierzchni. Na jednym, kilkunastometrowym odcinku można trafić kolejno na:

  • ubity, twardy śnieg,
  • placki lodu na odsłoniętych kamieniach,
  • miękki, świeży puch po bokach ścieżki,
  • podmokły, ciężki śnieg podczas odwilży.

W dolnej części doliny, bliżej wejścia, szlak bywa często zadeptany i ubity przez dużą liczbę osób, co w praktyce oznacza twardy, śliski “trotuar”. Im wyżej, tym więcej zależy od temperatury i opadów. Po świeżych śnieżycach bywa, że szlak jest zasypany równą białą warstwą, po której idzie się komfortowo, ale wymaga to większego wysiłku. Przy dłuższych okresach bez opadów pojawia się więcej odkrytych, zmrożonych kamieni.

Odcinek od Polany Strążyskiej do Siklawicy jest bardziej zacieniony, więc lód utrzymuje się dłużej i mniej reaguje na krótkie ocieplenia. Ten fragment wymaga największej uwagi, zwłaszcza na krótkich schodkach i przewężeniach. To tu raczki lub dobre podeszwy pokazują swoją przewagę.