Dlaczego w Tatrach tak łatwo o wychłodzenie i hipotermię
Różnica między „zimnem” a realnym zagrożeniem życia
Odczuwanie chłodu podczas wycieczki w Tatry jest czymś zwyczajnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy proste „jest mi zimno” przechodzi w wychłodzenie organizmu, a następnie w hipotermię, czyli stan bezpośrednio zagrażający życiu. W codziennym języku te pojęcia bywają mieszane, dlatego dobrze je rozdzielić.
Wychłodzenie to szerokie określenie stanu, w którym organizm traci więcej ciepła, niż jest w stanie wytworzyć i utrzymać. Nie zawsze musi oznaczać jeszcze groźną hipotermię, ale jest sygnałem ostrzegawczym, że bilans cieplny zaczyna być niekorzystny. Pojawiają się dreszcze, odruchowe napinanie mięśni, pogorszenie sprawności dłoni, narastające zmęczenie.
Hipotermia to już konkretna diagnoza medyczna: obniżenie temperatury wewnętrznej ciała (mierzonej głęboko, a nie pod pachą czy na czole) poniżej około 35°C. W praktyce turystycznej nie ma możliwości dokładnego pomiaru, dlatego rozpoznanie opiera się na zachowaniu, objawach i okolicznościach. Hipotermia lekkiego stopnia może jeszcze pozwalać na samodzielne działanie, ale w miarę jej pogłębiania dochodzi do zaburzeń świadomości, utraty zdolności poruszania się, a w końcu do zatrzymania krążenia.
Tatry są pod tym względem szczególnie wymagające. Te same parametry pogody, które w mieście oznaczają po prostu chłodniejszy dzień, w warunkach górskich – przy wietrze, ekspozycji, zmęczeniu – mogą w krótkim czasie doprowadzić do niebezpiecznego wychłodzenia. Różnica między zwykłym dyskomfortem a zagrożeniem bywa tu wyjątkowo cienka, a tempo pogarszania się stanu – zaskakująco szybkie.
Zdradliwość Tatr w porównaniu z niższymi górami
Tatry wcale nie są Himalajami, ale pod względem pogody i ekspozycji potrafią być znacznie bardziej wymagające niż większość niższych pasm w Polsce. Wynika to z kilku nakładających się czynników.
Po pierwsze, wysokość nad poziomem morza. Co do zasady temperatura spada o około 0,6–1°C na każde 100 m przewyższenia. To oznacza, że przy temperaturze +10°C w Zakopanem, na grani Tatr może być realnie w okolicach 0°C lub niżej, szczególnie przy wietrze i zachmurzeniu. Dla organizmu oznacza to zupełnie inne warunki termiczne, niż sugeruje prognoza dla doliny.
Po drugie, ekspozycja szlaków. W Tatrach wiele odcinków prowadzi otwartymi graniami, halami, stromymi żlebami czy trawersami, które są silnie wystawione na wiatr. W niższych górach większość czasu spędza się w lesie, który naturalnie osłania przed wychładzającym podmuchem. W Tatrach przejście z osłoniętej doliny na odsłoniętą grań często oznacza skokowy wzrost uczucia zimna.
Po trzecie, skała i śnieg. Kontakt ciała (przez ubranie lub bezpośredni) z zimną skałą, mokrym śniegiem czy lodem prowadzi do szybkiej utraty ciepła przez przewodzenie. Siedzenie bez izolacji na kamieniu lub w śniegu, klęczenie przy asekuracji, długa praca rąk na zimnej poręczy łańcuchowej – te sytuacje w Tatrach są powszechne, a w Bieszczadach czy Beskidach zwykle dużo rzadsze lub mniej intensywne.
