Dlaczego Nosal jest idealny na zimowy start w Tatrach
Krótki, konkretny szczyt na rozruszanie nóg
Nosal zimą to jeden z najwdzięczniejszych celów na pierwszy dzień w Tatrach. Szczyt ma tylko 1206 m n.p.m., a standardowe zimowe wejście z Kuźnic jest krótkie i stosunkowo niewymagające. Trasa pozwala rozruszać nogi po podróży, sprawdzić kondycję, dopasować ubiór i sprzęt, a przy tym oferuje zaskakująco szerokie panoramy na Tatry Wysokie i Zakopane.
Wycieczka zajmuje przeciętnie 2–3 godziny licząc z przerwami na zdjęcia i spokojny odpoczynek na grani. To oznacza, że nawet przy przyjeździe do Zakopanego w godzinach przedpołudniowych można bez nerwów zdążyć wejść na Nosal, wrócić przed zmrokiem, a wieczór spędzić w termach, na Krupówkach lub w schronisku. Trasa wprowadza w zimowe warunki bez natychmiastowego „rzucenia się na głęboką wodę”.
Ze względu na niewielkie przewyższenie (ok. 250–300 m z Kuźnic) i czytelny przebieg szlaku, zimowe wejście na Nosal bywa polecane jako test:
ul>
Widoki jak na dużo wyższej górze
Nosal słynie z efektownej, skalistej grani opadającej stromymi ścianami w stronę Doliny Bystrej i Zakopanego. Zimą, przy dobrej przejrzystości powietrza, z wierzchołka i okolicznych punktów widokowych widać m.in. Kasprowy Wierch, Giewont, Świnicę, fragment Orlej Perci, a także całe Zakopane i kotlinę podhalańską.
To dobry kompromis dla osób, które chcą „poczuć Tatry”, ale nie mają czasu lub doświadczenia na dłuższe, wysokogórskie trasy. Śnieg, sople, oszronione świerki i ostre kontury tatrzańskich szczytów na tle zimowego nieba potrafią zrobić wrażenie porównywalne z bardziej ambitnymi wyprawami. Dodatkowo dzięki bliskości miasta, często udaje się złapać spektakularny zachód słońca nad Zakopanem (choć zimą wymaga to bardzo rozsądnego gospodarowania czasem, bo ciemno robi się szybko).
Nosal w zimowej odsłonie świetnie sprawdza się także jako „przegląd” tego, co dzieje się wyżej w Tatrach. Z grani łatwo ocenić:
- pokrywę śnieżną na grani Kasprowego Wierchu,
- czy stoki po stronie Hali Gąsienicowej są zasypane śniegiem,
- jak wygląda zachmurzenie nad wysokimi szczytami.
Taki rekonesans pomaga świadomie zaplanować kolejne dni – czy celować w narty na Kasprowym, czy raczej w niższe, leśne doliny.
Bezpieczniejsza alternatywa na gorszą pogodę
Zimą pogoda w Tatrach bywa kapryśna, a przyjazd do Zakopanego często jest rezerwowany z dużym wyprzedzeniem. Gdy prognozy wskazują na silny wiatr, opady śniegu albo słabą widoczność w wyższych partiach, Nosal staje się rozsądną alternatywą wobec ambitniejszych celów. Spora część szlaku biegnie lasem, co daje osłonę przed wiatrem, a stosunkowo niewielka wysokość minimalizuje ryzyko gwałtownych zmian warunków.
Oczywiście to wciąż Tatry – śnieg, oblodzenia i strome fragmenty graniowe wymagają ostrożności oraz zimowego sprzętu. Jednak ryzyko zgubienia trasy przy umiarkowanej widoczności jest mniejsze niż na rozległych halach czy w wyższych, odsłoniętych partiach gór. Krótki czas przejścia sprawia też, że łatwiej „uciec” z góry w razie pogorszenia warunków.
Przebieg zimowej trasy na Nosal – skąd wyruszyć i jak iść
Punkt startowy – Kuźnice, najlepsza baza wypadowa
Najczęściej wybierany wariant zimowego wejścia na Nosal zaczyna się w Kuźnicach, które są jednym z głównych węzłów szlaków turystycznych w Zakopanem. Do Kuźnic nie dojedziesz samochodem – obowiązuje tam zakaz wjazdu dla ruchu prywatnego. Auto zostawia się na jednym z parkingów przy ul. Bronisława Czecha, Przewodników Tatrzańskich lub w rejonie ronda Jana Pawła II, a do Kuźnic dociera się busem, komunikacją miejską lub pieszo.
W Kuźnicach, tuż przy dolnej stacji kolei na Kasprowy Wierch, znajdują się kasy TPN, tablice informacyjne i drogowskazy szlaków. To dobry moment, żeby:
- sprawdzić aktualne informacje o zamknięciach szlaków i zagrożeniu lawinowym,
- ułożyć w plecaku warstwy ubrań tak, by najcieplejsze mieć pod ręką,
- założyć raki turystyczne lub raczki – zimą często już w Kuźnicach jest ślisko.
Wejście na zielony szlak prowadzący na Nosal znajduje się po lewej stronie od głównego placu, patrząc w stronę Kasprowego Wierchu.
Zielony szlak – od Kuźnic do Nosalowej Przełęczy
Na mapach zielony szlak z Kuźnic na Nosal może wyglądać banalnie: kilka zakosów pod górę, krótko, niewielkie przewyższenie. Zimą nabiera on jednak innego charakteru. Już na początku wchodzi się w las i dość szybko nabiera wysokości. Szlak jest wyraźny, ale przy większej ilości śniegu, szczególnie po świeżych opadach, potrafi być lekko „rozjeżdżony” przez turystów i saneczkarzy.
Na tym odcinku pojawia się kilka krótkich, stromych fragmentów – w wersji letniej mało wymagających, natomiast w wersji zimowej potrafiących być miejscami naprawdę śliskimi. Przy ubitym śniegu lub lodzie, bez raczków czy raków łatwo tu o poślizgnięcie. Szczególnie strome podejście znajduje się tuż przed Nosalową Przełęczą. Warto zachować odstęp między osobami w grupie, żeby ktoś spadający nie „zabrał” ze sobą kolejnych.
Szlak do Nosalowej Przełęczy prowadzi zasadniczo cały czas w lesie, co daje dwie korzyści: osłania przed wiatrem i umożliwia spokojne tempo rozgrzewki bez ekspozycji na otwartą przestrzeń. Mniej więcej po 30–45 minutach spokojnego marszu (w zależności od kondycji, warunków i ilości przerw) dociera się do niewielkiego wypłaszczenia – to właśnie Nosalowa Przełęcz.
Nosalowa Przełęcz – kluczowe rozdroże
Nosalowa Przełęcz leży na wysokości ok. 1100 m n.p.m. i jest węzłem kilku szlaków turystycznych. Zimą to ważne miejsce na złapanie oddechu i weryfikację planów. Z przełęczy:
- na północny zachód prowadzi zielony szlak na szczyt Nosala,
- w dół, w stronę Zakopanego, odchodzi zielony szlak do Jaszczurówki,
- w stronę zachodnią można iść w kierunku Kuźnic (tędy przyszłaś/przyszedłeś),
- poza okresem ochronnym prowadzą stąd ścieżki narciarskie, ale zimą turystycznie liczy się przede wszystkim trasa na szczyt.
Na przełęczy często gromadzą się grupy, które albo kończą tu spacer, albo przygotowują się do wejścia na grań. To dobre miejsce, by:
- napić się czegoś ciepłego z termosu,
- założyć kurtkę przeciwwiatrową (na grani zwykle wieje mocniej),
- poprawić raki/raczki i regulację kijków,
- schować do plecaka rzeczy, które nie muszą już wisieć na zewnątrz (np. czapkę zapasową, jeśli jedna jest na głowie).
Od tego miejsca teren stopniowo staje się bardziej otwarty, a ekspozycja i stromość rosną.
Granią na Nosal – krótko, ale stromo i z ekspozycją
Odcinek od Nosalowej Przełęczy na szczyt Nosala jest kluczowy w kontekście zimowego bezpieczeństwa. Trasa jest nadal oznakowana na zielono, prowadzi jednak bardziej skalistym, częściowo odsłoniętym terenem. Zimą fragmenty tej grani bywają oblodzone, a przy większym śniegu tworzą się nawisy i strome, wyślizgane stopnie.
Szlak w kilku miejscach biegnie blisko krawędzi stromych stoków opadających w stronę Doliny Bystrej. Przy dobrej przyczepności butów i rozsądnym podejściu dla większości turystów jest to do przejścia bez większego stresu, ale osoby z dużym lękiem wysokości mogą czuć się nieswojo. Na śliskim śniegu lub lodzie poślizgnięcie może skończyć się zjazdem po stromym zboczu – dlatego raki turystyczne lub solidne raczki to podstawa.
Na tym odcinku wielu turystów robi błąd polegający na niedocenieniu stromości – skoro trasa jest krótka, to traktują ją jak zwykły spacer. Tymczasem kilka skalno-śnieżnych progów wymaga:
- stawiania kroków pewnie, całym butem,
- podparcia kijami (ale bez „zawieszania” na nich całego ciężaru),
- utrzymywania dystansu, szczególnie przy mijaniu się z innymi osobami,
- cierpliwości – lepiej przepuścić kogoś na trudniejszym odcinku niż przepychać się w niebezpiecznym miejscu.
W nagrodę za ten krótki, intensywniejszy fragment, szczyt Nosala oferuje szeroką panoramę i dogodne miejsca, by na chwilę przysiąść (o ile nie ma bardzo silnego wiatru).
Czas przejścia i trudność – jak realnie zaplanować zimowe wejście
Orientacyjny czas zimowego przejścia
W warunkach letnich wejście na Nosal z Kuźnic i zejście z powrotem zajmuje około 1,5–2 godzin dla przeciętnie sprawnej osoby. Zimą rozsądniej jest przyjąć zapas i liczyć:
- wejście z Kuźnic na Nosalową Przełęcz – 40–60 minut,
- Nosalowa Przełęcz – szczyt Nosala – 20–40 minut,
- zejście (w zależności od wybranego wariantu) – 40–60 minut.
Do tego dochodzą przerwy na zdjęcia, poprawienie ubrania, napicie się czegoś ciepłego. Łącznie 2,5–3 godziny to uczciwy plan dla umiarkowanie doświadczonego turysty zimowego. Osoby, które dopiero zaczynają przygodę z zimowymi Tatrami, powinny dodać kolejne 30–45 minut zapasu.
Przy planowaniu uwzględnij także dojście z miejsca noclegu do Kuźnic lub z powrotem z Jaszczurówki do centrum Zakopanego (jeśli wybierzesz wariant „przelotowy” trasy). Dojście, przejazd busem, ewentualne oczekiwanie – to potrafi zająć łącznie dodatkową godzinę, a zimowy dzień jest krótki.
Co wpływa na realną trudność zimowego wejścia
Trudność zimowego wejścia na Nosal zależy przede wszystkim od warunków, a dopiero później od kondycji. Największe znaczenie mają:
- rodzaj śniegu i oblodzenia – twardy, ubity śnieg z lodem pod spodem jest znacznie bardziej wymagający niż świeży, „miękki” puch, w którym można wbić buty;
- ilość śniegu – przy bardzo dużej ilości śniegu (po pas) wejście może być męczące i znacznie wolniejsze, zwłaszcza jeśli nikt wcześniej nie przetarł szlaku;
- temperatura – przy silnym mrozie (-10 i mniej), krótkie postoje szybko wychładzają organizm; przy temp. w okolicach 0 stopni śnieg jest mokry, buty przemakają szybciej;
- wiatr – na grani Nosala potrafi mocno wiać, co zwiększa odczuwalny chłód i utrudnia chodzenie po eksponowanych fragmentach;
- natężenie ruchu – im więcej ludzi na wąskich, stromych odcinkach, tym wolniej posuwa się cała kolumna.
Nawet jeśli na mapie lub w przewodnikach trasa oznaczona jest jako łatwa lub średnio trudna, zimą jej charakter bywa zupełnie inny. Tego dnia, gdy śnieg jest oblodzony lub udeptany na lity „beton”, Nosal może być bardziej wymagający niż dłuższy, ale łagodnie poprowadzony szlak w dolinie.
Dla kogo jest zimowy Nosal, a kto powinien odpuścić
Zimowe wejście na Nosal to dobra opcja dla:
- osób, które mają już doświadczenie w jesiennych lub zimowych spacerach po Beskidach czy Gorcach i chcą spróbować czegoś tatrzańskiego,
- rodzin z dziećmi w wieku szkolnym (pod warunkiem, że dzieci mają dobre buty, raczki i nie boją się stromych fragmentów),
- dorosłych w przeciętnej kondycji, którzy nie porywają się na rekordy szybkości,
- turystów chcących sprawdzić zimowy sprzęt w warunkach „pomiędzy” doliną a wysoką granią.
Wycieczka może być natomiast kiepskim pomysłem, jeśli:
- ktoś ma bardzo silny lęk wysokości – eksponowane fragmenty grani mogą być paraliżujące,
- brakuje kompletnie doświadczenia zimowego, a prognozy zapowiadają oblodzenie lub silny wiatr,
- jeśli masz wątpliwości co do przyczepności, zwolnij i wybierz wariant mniej stromy,
- schodząc przodem, skracaj kroki; obrót tyłem do stoku rezerwuj na naprawdę śliskie fragmenty,
- unikaj siadania na śniegu „na zjazd” na odcinkach, gdzie poniżej widać drzewa lub kamienie.
- nocują w tej części Zakopanego lub chcą złapać kolejkę na Kasprowy późniejszym kursem,
- chcą mieć wycieczkę pod pełną kontrolą czasową i logistyczną,
- nie czują się komfortowo z pomysłem dalszego przedłużania trasy.
- regulacja kijów – lekko je wydłuż, żeby lepiej amortyzowały kroki w dół,
- poluzowanie ramion plecaka – ale tylko minimalnie; plecak ma pozostać stabilny i nie „ciągnąć” w dół,
- rozpięcie górnej części kurtki – zejście często szybciej podnosi temperaturę niż podejście.
- szlak do Kuźnic jest zlodzony i nieprzyjemnie stromy w dół,
- chcesz zrobić „przelot” i nie wracać tą samą drogą,
- planujesz zakończyć dzień w termach lub w okolicach drogi do Morskiego Oka.
- ustalić jeszcze na przełęczy, czy grupa ma siłę i czas na dłuższe zejście,
- sprawdzić ostatni kurs busów z Jaszczurówki do centrum Zakopanego,
- zostawić na telefonie trochę baterii – przyda się, jeśli będzie trzeba zadzwonić po taksówkę.
- buty za kostkę, z dobrą, twardą podeszwą,
- raczki z przednimi zębami, zakładane na całego buta (nie minimalistyczne „nakładki na miasto”),
- stuptuty, jeśli prognozowane są świeże opady i głębszy śnieg.
- bielizna termiczna – odprowadza pot,
- warstwa docieplająca – polar lub cienka puchówka,
- warstwa zewnętrzna – kurtka przeciwwiatrowa lub membranowa.
- cienkie rękawiczki – do trzymania kijów i poprawiania sprzętu,
- grubsze rękawice – na postoje i bardziej wietrzne fragmenty,
- komin lub buff – szybko ochronisz szyję i twarz, kiedy mocniej zawieje.
- na stromych zejściach – przejmują część obciążenia z kolan,
- na oblodzonych trawersach – dają trzeci i czwarty punkt podparcia.
- mała apteczka (plastry, bandaż elastyczny, folia NRC),
- czołówka – zimą zmrok zapada szybko, a zejście po ciemku bez światła jest stresujące,
- termos z gorącym napojem, najlepiej niesłodzonym lub lekko słodkim,
- zapasowa para cienkich rękawic lub skarpet.
- do komunikatu lawinowego TOPR,
- na aktualne zdjęcia z kamer (np. z Kasprowego), które pokazują ogólną ilość śniegu,
- do prognozy wiatru – im mocniejszy, tym większe ryzyko nawiewów na grani.
- silny, porywisty wiatr na grani – utrudnia utrzymanie równowagi, szczególnie na oblodzonych stopniach,
- śnieg układający się w „poduszki” na stromych zboczach – świadczy o nawiewach i niestabilnych warstwach,
- widoczność ograniczona do kilku metrów – przy gęstej mgle traci się orientację, a ekspozycję trudno ocenić wzrokiem.
- oddech nadąża za nogami,
- kolana dobrze znoszą zejście po twardym podłożu,
- ubranie i sprzęt są dobrze dobrane do temperatury.
- porównywanie przebiegu ścieżki z mapą w telefonie lub na papierze,
- zwracanie uwagi na tyczki, słupki i znaki malowane na drzewach/skalnych progach,
- prostą orientację – gdzie jest północ, gdzie Kuźnice, gdzie Giewont.
- wyjście z noclegu między 8:00 a 10:00,
- wejście na szczyt przed południem, kiedy zwykle jest cieplej i jaśniej,
- powrót do Zakopanego wczesnym popołudniem, z marginesem na spokojny obiad.
- 0,7–1 l ciepłego napoju w termosie,
- kilka szybkich przekąsek – batony zbożowe, orzechy, kanapki.
- Na podejściu trzymaj się jednej strony ścieżki i nie wchodź pod nogi osobom schodzącym.
- Gdy mijasz się na stromym fragmencie, bezpieczniej jest, by osoba niżej stała stabilnie, a wyżej – ostrożnie przeszła, nie sypiąc śniegiem na dół.
- Na zdjęcia zatrzymuj się poza główną linią przejścia, tak aby plecak nie blokował innym przejścia.
- Jeśli czujesz, że idziesz znacznie wolniej, przepuść za sobą szybszą osobę w najbliższym szerszym miejscu.
- jeszcze przed przystaniem od razu wyciągnij z plecaka cieplejszą kurtkę lub dodatkową warstwę,
- usiądź na plecaku, kamieniu lub złożonych kijach – nie na śniegu, który szybko wychładza,
- zjedz coś kalorycznego (ser, orzechy, kanapka) zamiast samego słodkiego batonika.
- sprawdzenie, czy dalej czujesz się pewnie z ekspozycją,
- kilka zdjęć z lasem w dole i śnieżnymi polami powyżej,
- krótką przerwę na picie i korektę ubrania.
- w stronę Zakopanego – miasto rozlane w dole, a nad nim Gubałówka i Pasmo Gubałowskie,
- w kierunku Kasprowego Wierchu i Giewontu – szczególnie oświetlone zimowym słońcem zbocza robią wrażenie,
- na samą grań Nosala – z kilkoma krokami odejścia od szczytu, gdy w kadrze zmieścisz zarówno stromiznę zbocza, jak i idących turystów.
- wyślizgane zakosy w lesie – przy zmęczonych nogach łatwiej o „drobne” poślizgnięcia,
- miejsca, gdzie śnieg zasypał kamienie – kilka centymetrów świeżego puchu może ukrywać twardą, lśniącą taflę pod spodem.
- kilka dodatkowych, ale łagodniejszych kilometrów „rozchodzenia” nóg po zejściu,
- możliwość przetestowania, jak organizm znosi łączny czas zimowego dnia w ruchu.
- ruszyć w nieco cieńszej warstwie i stopniowo dopinać/zapinać ubranie,
- na grani założyć dodatkową kurtkę dopiero po krótkim uspokojeniu oddechu,
- nie „przemęczać się” w mokrej koszulce – jeśli bardzo się spocisz, zmiana na suchą bieliznę może zrobić ogromną różnicę w odczuwalnym komforcie.
- zrobić dłuższą przerwę, zjeść i napić się,
- a w razie braku poprawy po prostu odpuścić grań i wrócić tą samą drogą.
- jak czuły się kolana i kostki na śliskim zejściu,
- czy tempo marszu zimą pokryło się z Twoimi letnimi przyzwyczajeniami,
- jak organizm zareagował na chłód i wiatr na grani.
- dzień 1 – Nosal z Kuźnic, krótko i widokowo,
- dzień 2 – łagodniejsza dolina (np. do schroniska w Dolinie Kościeliskiej lub Chochołowskiej),
- dzień 3 – nieco dłuższa trasa z większym przewyższeniem, jeśli warunki i samopoczucie na to pozwalają.
- zmiana na suche skarpety i koszulkę zaraz po powrocie do noclegu,
- lekki posiłek z dodatkiem czegoś ciepłego – zupa, herbata,
- kilka minut rozciągania łydek i ud, żeby zejście nie „odezwało się” sztywnością rano.
- ciepłe, wodoodporne buty trekkingowe z dobrą podeszwą,
- raki turystyczne lub mocne raczki (na oblodzone fragmenty),
- kijki trekkingowe z talerzykami zimowymi,
- ubiór warstwowy (bielizna termiczna, warstwa docieplająca, kurtka przeciwwiatrowa/ przeciwdeszczowa),
- czapka, rękawiczki, buff lub komin,
- termos z ciepłym napojem, czołówka i naładowany telefon.
- Nosal zimą to krótka, stosunkowo łatwa trasa (ok. 2–3 godziny, 250–300 m przewyższenia), idealna na „rozruszanie się” i pierwszy dzień pobytu w Tatrach.
- Wejście na Nosal pozwala bezpiecznie przetestować kondycję, ubiór warstwowy, buty oraz dopasowanie raków/raczków przed dłuższymi, bardziej wymagającymi wyjściami.
- Mimo niewielkiej wysokości (1206 m n.p.m.) Nosal oferuje bardzo efektowne panoramy na Tatry Wysokie, m.in. Kasprowy Wierch, Giewont, Świnicę, fragment Orlej Perci oraz Zakopane i Podhale.
- Szczyt stanowi dobry kompromis dla osób chcących „poczuć Tatry” zimą bez konieczności podejmowania długich, wysokogórskich tras, a jednocześnie daje szansę na spektakularne zachody słońca.
- Nosal jest użytecznym punktem obserwacyjnym – z grani można ocenić pokrywę śnieżną i zachmurzenie w wyższych partiach Tatr, co pomaga zaplanować kolejne dni (np. narty na Kasprowym vs. niższe doliny).
- Przy gorszej zimowej pogodzie Nosal stanowi bezpieczniejszą alternatywę: część szlaku prowadzi lasem, jest osłonięta od wiatru i pozwala szybciej się wycofać w razie załamania warunków.
- Standardowa zimowa trasa zaczyna się w Kuźnicach zielonym szlakiem na Nosalową Przełęcz; choć krótka, zawiera strome, śliskie odcinki, na których konieczne są raczki/raki i zachowanie odstępów w grupie.
Bezpieczne zejście – z powrotem do Kuźnic czy „przelotem” do Jaszczurówki?
Minusy „zjazdowego” podejścia do zejścia
Po dotarciu na szczyt Nosala wiele osób traktuje zejście jak zabawę: „zimowy zjazd na podeszwach”. Fragmenty szlaku ku Nosalowej Przełęczy są strome, wyślizgane i w naturalny sposób kuszą do zjeżdżania na tyłku. Problem w tym, że pod śniegiem zwykle kryją się kamienie, korzenie i lodowe płyty. Jeden niekontrolowany zjazd potrafi skończyć się skręceniem kolana albo uderzeniem w drzewo.
Zejście po tej samej trasie, którą wychodziłaś/eś na górę, jest wariantem najprostszym orientacyjnie, ale nie zawsze najłatwiejszym technicznie. Stromizna, która w górę była męcząca, w dół staje się śliska i wymagająca. Przy bardzo twardym, zlodzonym śniegu bardziej komfortowe może być przedłużenie wycieczki do Jaszczurówki – dłużej, ale łagodniej.
Przy planowaniu zejścia przydają się trzy zasady:
Zejście do Kuźnic – najszybciej, ale nie zawsze najwygodniej
Powrót do Kuźnic to opcja dobra dla osób, które:
Od szczytu wraca się zielonym szlakiem do Nosalowej Przełęczy, a następnie tą samą drogą do Kuźnic. Technicznie to najprostsze rozwiązanie – nie zmienia się kierunku marszu, nie ma dylematów orientacyjnych, można skupić się tylko na bezpiecznym stawianiu kroków.
Przy zejściu do Kuźnic przydaje się kilka drobiazgów:
Jeśli fragment okazuje się bardzo śliski, zejście zygzakiem (pod kątem, a nie w linii prostej) zdecydowanie zmniejsza ryzyko poślizgnięcia. W razie potrzeby można na chwilę zejść z „wyślizganego” środka ścieżki i szukać przyczepności przy brzegu, gdzie śnieg bywa mniej ubity.
Zejście do Jaszczurówki – łagodniejsze, bardziej spacerowe
Druga popularna opcja zejścia prowadzi zielonym szlakiem z Nosalowej Przełęczy do Jaszczurówki. To rozwiązanie szczególnie lubiane zimą, gdy:
Ten wariant prowadzi zasadniczo w dół lasem, bez większej ekspozycji. Stromsze fragmenty oczywiście się zdarzają, jednak całościowo trasa jest bardziej „spacerowa”. Zimą to często miła odskocznia po bardziej emocjonującej grani Nosala.
Dobra praktyka przy tym wariancie to:

Sprzęt na zimowy Nosal – co naprawdę się przydaje
Obuwie i raczki – fundament bezpieczeństwa
Nosal nie wymaga profesjonalnych raków alpejskich, ale „goła” podeszwa w styczniowym lodzie to przepis na kłopoty. Z punktu widzenia praktyka najrozsądniejszy zestaw to:
Przy zakładaniu raczków zrób to w miejscu osłoniętym od wiatru – Nosalowa Przełęcz jest do tego w sam raz. Pasek powinien być dociągnięty tak, by nie latał, ale też nie ściskał buta jak imadło. Po przejściu kilku metrów spójrz w dół: jeśli gumowa część raczków zaczęła się zsuwać, popraw od razu, zanim wpadniesz na bardziej stromy fragment.
Ubranie warstwowe – jak nie przegrzać się na podejściu
Wejście z Kuźnic to krótki, ale konkretny „podgrzewacz”. W pełnym zimowym ekwipunku łatwo o przegrzanie już po pierwszych zakosach. Sprawdza się tu klasyczny układ warstw:
Tuż po wyjściu z busa kusi, żeby od razu szczelnie się ubrać. Lepiej zapiąć kurtkę, ale zostawić otwarte wywietrzniki pod pachami lub rozpiąć lekko zamek z góry. Po 10–15 minutach marszu łatwo ocenić, czy potrzeba coś zdjąć/spiąć, czy jest w sam raz.
Na grani przydają się dodatki:
Kije, plecak i drobne dodatki
Zimowy Nosal to dobre miejsce, by oswoić kije trekkingowe, jeśli do tej pory leżały w szafie. Szczególnie pomagają:
Jeśli dopiero się uczysz, staraj się wbijać kij delikatnie przed sobą, a nie daleko z boku. W innym przypadku zamiast stabilizować, będzie Cię „wyciągał” i zaburzał balans.
W plecaku powinny znaleźć się klasyczne zimowe podstawy:
Warunki, lawinowa trójka i kiedy się wycofać
Czy na Nosalu grozi lawina?
Klasyczny, zielony szlak z Kuźnic na Nosal nie należy do tatrzańskich lawinowych „klasyków”, ale nie jest też całkowicie odcięty od zagrożeń. Przy wysokim stopniu zagrożenia lawinowego (3 i wyżej) oraz przy dużych nawiewach śniegu z silnym wiatrem, niektóre fragmenty stoków w rejonie Nosala mogą być niestabilne.
Dlatego nawet na krótką wycieczkę dobrze jest zajrzeć:
Jeżeli komunikat mówi wyraźnie o niekorzystnych warunkach na stromych stokach o ekspozycji podobnej do stoków Nosala, rozsądniej jest przełożyć wycieczkę na inny dzień i wybrać spokojniejszą dolinę.
Trzy sygnały, że czas odpuścić szczyt
Nawet przy dobrych prognozach może zdarzyć się dzień, kiedy lepiej zawrócić z Nosalowej Przełęczy lub ze środka grani. Kilka jasnych sygnałów:
Wycofanie się z przełęczy nie jest powodem do wstydu. Zdarza się to również doświadczonym turystom, którzy znają ten teren od lat – po prostu wiedzą, że Nosal będzie tam także jutro, a zdrowe kolano czy kostka są tylko jedne.
Dlaczego Nosal to dobry „dzień pierwszy” w Tatrach zimą
Sprawdzenie kondycji i aklimatyzacja
Nosal pozwala sprawdzić formę po przyjeździe w góry bez ryzyka „strzału” na długą, wymagającą trasę. Kilkaset metrów przewyższenia w relatywnie krótkim czasie pokazuje, czy:
Po takim dniu łatwiej realnie ocenić, czy kolejnego poranka wybrać na przykład Kasprowy, Halę Gąsienicową, czy raczej powtórzyć schemat krótszego spaceru po dolinie.
Ćwiczenie nawigacji i „czucia” terenu
Zimą nawet prosty szlak potrafi zaskoczyć. Przetarte przez innych turystów ścieżki nie zawsze dokładnie pokrywają się z przebiegiem znakowanego szlaku. Na Nosalu zwykle nie stwarza to problemu, ale już tu można ćwiczyć:
To procentuje przy dłuższych trasach, gdzie w razie załamania pogody wyjście z mgły czy śnieżycy wymaga większej samodzielności niż na krótkim podejściu.
Psychologiczny „próg wejścia” do zimowych Tatr
Dla wielu osób zimowe Tatry kojarzą się od razu z Rysami, Orlą Percią czy lawinami. Nosal przecina ten obraz: pokazuje, że da się bezpiecznie wyjść ponad linię lasu, zobaczyć panoramę i poczuć inny wymiar gór, nie pakując się od razu w skrajnie wymagający teren.
Kto raz spokojnie, bez pośpiechu przejdzie tę trasę, zwykle z większym spokojem planuje kolejne wyjścia. Łatwiej wtedy powiedzieć sobie: „dzisiaj krótko, jutro coś dłuższego” zamiast rzucać się od razu na bardzo ambitne cele, które zimą mogą przerosnąć możliwości.
Praktyczne wskazówki na udany dzień
Godzina startu i organizacja dnia
Zimowy dzień jest krótki, ale w przypadku Nosala nie trzeba wstawać o świcie. Rozsądny schemat to:
Ta rezerwa czasowa przydaje się na wypadek wolniejszego tempa, sesji zdjęciowych czy zwykłego zmęczenia, które zmniejsza prędkość zejścia. Daje też komfort, że nawet przy niespodziewanym opóźnieniu nie będziesz schodzić po ciemku.
Jedzenie i picie – małe rzeczy, duży efekt
Zimą pragnienie często pojawia się później niż latem, a organizm i tak intensywnie się odwadnia. Na Nosalu wystarczy zwykle:
Najlepiej zjeść coś niewielkiego jeszcze w Kuźnicach, zanim zaczniesz podejście. Druga mała przekąska świetnie „wchodzi” na Nosalowej Przełęczy, tuż przed wejściem na bardziej eksponowaną grań. Organizm lepiej radzi sobie ze stromizną, gdy nie działa „na pusto”.
Szacunek do innych na szlaku
Nosal bywa tłoczny, szczególnie w ferie i weekendy. Na wąskich fragmentach grani kilka prostych zasad robi dużą różnicę:
Kultura poruszania się na wąskiej grani
Na Nosalu wąskie odcinki grani i krótkie progi skalne wymagają odrobiny „górskiego savoir-vivre’u”. Ułatwia to życie wszystkim – szczególnie zimą, gdy każdy gwałtowniejszy ruch może skończyć się poślizgnięciem.
Krótka, życzliwa komunikacja – „przejdziecie pierwsi?”, „stój, ja zejdę niżej” – często rozwiązuje potencjalne napięcia szybciej niż milcząca przepychanka na śniegu.
Odpoczynek na szczycie bez wychłodzenia
Nosal kusi, żeby na szczycie posiedzieć dłużej. Zimą ten „luksus” potrafi szybko zamienić się w marznięcie. Lepiej założyć z góry, że odpoczynek będzie krótki, ale konkretny:
Przy mrozie i lekkim wietrze 10–15 minut siedzenia to zwykle maksimum komfortu. Po tym czasie organizm marznie szybciej, niż zdąży się „dogrzać” podczas dalszej wędrówki.

Najładniejsze widoki i zdjęcia – gdzie się zatrzymać
Pierwsze prześwity nad lasem
Już powyżej Kuźnic, zanim jeszcze wyjdziesz w otwarty teren, pojawiają się pierwsze prześwity między drzewami. Szczególnie malownicze są miejsca, gdzie ścieżka wychodzi na niewielkie polanki – widać stamtąd Giewont i fragmenty Zakopanego.
To dobre punkty na zdjęcia, gdy na grani mocno wieje. W lesie wiatr jest wytłumiony, a światło rozproszone między gałęziami dodaje zimowym zdjęciom miękkości. Lepiej zatrzymać się tu na spokojną fotografię, niż później walczyć z mroźnym podmuchem na otwartej grani.
Nosalowa Przełęcz – pierwszy „efekt wow”
Na przełęczy po raz pierwszy szerzej otwiera się panorama. Widać stąd m.in. fragment Doliny Bystrej i linię grani prowadzącej na szczyt. To dobre miejsce na:
Jeśli warstwa świeżego śniegu jest gruba, a ślady przed Tobą znikają w białej „poduszce”, możesz tu również na spokojnie ocenić, czy chcesz wchodzić na grań, czy raczej zawrócić.
Szczyt Nosala i grań – panorama na miasto i Tatry
Sam wierzchołek i odcinek graniowy to klasyczne miejsce na widokowe zdjęcia. Dobrze działa prosty schemat: najpierw rozejrzyj się, oceń, gdzie bezpiecznie postawić plecak, dopiero potem wyciągaj telefon czy aparat.
Najciekawsze kadry można znaleźć:
Na oblodzonych fragmentach nie próbuj „cofać się” tyłem do przepaści dla lepszego kadru. Lepiej stanąć metr dalej od krawędzi i poszukać innego kąta, niż ryzykować poślizg.
Alternatywne warianty trasy zimą
Wejście i zejście tą samą drogą
Dla pierwszego zimowego wyjścia na Nosal najbezpieczniej jest potraktować trasę jako „tam i z powrotem” z Kuźnic. Teren jest znany z podejścia, łatwiej też przewidzieć czas zejścia i potencjalne trudniejsze miejsca.
Na powrocie uważaj głównie na:
Połączenie z krótkim spacerem po Kuźnicach
Jeśli po zejściu czujesz zapas siły, można przedłużyć dzień spokojnym spacerem po okolicy Kuźnic. Fajnym dodatkiem jest przejście do dolnej stacji kolejki na Kasprowy i krótki spacer w stronę Doliny Bystrej lub Doliny Białego – oczywiście tylko tak daleko, jak pozwala pogoda i czas.
Taki wariant daje:
Przy gorszej pogodzie rozsądniej jest od razu wrócić do Zakopanego – Nosal sam w sobie jest już pełnoprawną, zimową wycieczką.
Typowe błędy przy zimowym wejściu na Nosal
Przegrzanie na starcie i wychłodzenie na grani
Częsty scenariusz: ktoś startuje w ciepłej puchówce, dochodzi spocony do przełęczy, a na wietrznej grani zaczyna gwałtownie marznąć. W praktyce lepiej:
Bagatelizowanie krótkiej trasy
Nosal jest krótki, więc wiele osób traktuje go jak zwykły spacer z miasta. Zimą to podejście potrafi jednak zaskoczyć: oblodzone stopnie, przewianą grań, nagłe podmuchy wiatru. Kto wchodzi w jeansach i miejskich butach, często kończy wycieczkę na przełęczy, zawracając z powodu ślizgania się lub przemoknięcia.
Lepsza strategia to potraktowanie Nosala jak „małej, ale prawdziwej” tatrzańskiej wycieczki: krótkiej, lecz wymagającej tego samego, podstawowego przygotowania co dłuższa trasa.
Ignorowanie sygnałów zmęczenia
Odcinek graniowy wygląda z dołu niepozornie, ale przy zmęczonych nogach każdy stopień i każdy oblodzony kamień wymaga większej uwagi. Jeśli już na przełęczy czujesz, że łydki się „palą”, a oddychasz ciężej niż zwykle, lepiej:
W praktyce wielu turystów, którzy wracają tu kolejnego dnia w lepszym stanie, przyznaje, że to był rozsądny wybór – szczyt nigdzie nie ucieka.
Zimowy Nosal a plany na kolejne dni w Tatrach
Ocena, co dalej: doliny czy wyżej w góry
Po zejściu z Nosala dobrze jest „na świeżo” przeanalizować wrażenia. Kilka prostych pytań pomaga w zaplanowaniu dalszych dni:
Jeśli wszystko przebiegło bez większego zmęczenia, można myśleć o dłuższej wycieczce, np. na Halę Gąsienicową. Jeśli natomiast Nosal „dał w kość”, kolejne dni lepiej zbudować wokół spokojniejszych dolin i stopniowo wydłużać czas w terenie.
Budowanie doświadczenia krok po kroku
Nosal dobrze wpisuje się w stopniowe oswajanie się z zimowymi Tatrami. Schemat, który sprawdza się u wielu osób, wygląda mniej więcej tak:
Taki układ pozwala uniknąć szarpnięcia organizmu od razu na duże wysokości i długie godziny w zimnie, a jednocześnie da się w ten sposób zobaczyć sporą część tatrzańskich klimatów w trakcie jednego wyjazdu.
Zakończenie dnia: regeneracja po krótkiej, zimowej trasie
Proste działania, które robią różnicę
Nawet po krótkim wejściu ciało potrzebuje chwili na „dojście do siebie”. Kilka drobiazgów zdecydowanie poprawia komfort kolejnego dnia:
Dzięki temu Nosal staje się nie tylko udaną, zimową wycieczką, lecz także solidnym fundamentem pod kolejne, bardziej ambitne dni w Tatrach – już z głową, spokojem i pierwszym praktycznym doświadczeniem w zimowym terenie.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Ile czasu zajmuje zimowe wejście na Nosal z Kuźnic?
Zimowe wejście na Nosal z Kuźnic zajmuje zwykle 2–3 godziny „od parkingu do parkingu”, licząc spokojne tempo, przerwy na zdjęcia i odpoczynek na grani. Samo podejście z Kuźnic na Nosalową Przełęcz to około 30–45 minut.
Krótszy czas (bliżej 2 godzin) dotyczy osób w lepszej kondycji i przy dobrych warunkach śniegowych, dłuższy – gdy jest ślisko, śniegu jest dużo lub w grupie są dzieci i osoby mniej doświadczone.
Czy zimą wejście na Nosal jest bezpieczne dla początkujących?
Nosal uchodzi za jedną z bezpieczniejszych, krótszych tras zimowych w Tatrach, ale wciąż są to góry i trzeba zachować ostrożność. Podejście przez las z Kuźnic jest czytelne, stosunkowo krótkie i dobrze nadaje się jako „test” formy oraz sprzętu pierwszego dnia.
Najtrudniejszy jest odcinek graniowy od Nosalowej Przełęczy na szczyt – jest tam stromo, miejscami bywa oblodzenie i odczuwalna ekspozycja. Dla początkujących, którzy mają raki turystyczne/raczki, kijki i nie boją się wysokości, trasa jest do przejścia, ale przy bardzo śliskich warunkach lepiej zawrócić na przełęczy.
Jakie wyposażenie jest potrzebne na Nosal zimą?
Na Nosal zimą wystarczy podstawowy, ale solidny zestaw turystyczny. Kluczowe są:
Kask nie jest obowiązkowy, ale zwiększa bezpieczeństwo na oblodzonych, stromych fragmentach grani, zwłaszcza przy dużym ruchu turystycznym.
Skąd najlepiej rozpocząć zimowe wejście na Nosal?
Najwygodniejszym punktem startowym zimą są Kuźnice w Zakopanem. To główny węzeł szlaków, z którego wychodzi zielony szlak na Nosal przez Nosalową Przełęcz. Wejście na szlak znajduje się po lewej stronie od głównego placu, patrząc w stronę kolei na Kasprowy Wierch.
Do Kuźnic nie dojedziesz prywatnym samochodem – auto zostawia się na parkingach w rejonie ronda Jana Pawła II, przy ul. Bronisława Czecha lub Przewodników Tatrzańskich, a dalej jedzie się busem, komunikacją miejską lub idzie pieszo.
Jakie widoki widać z Nosala zimą?
Z Nosala rozciąga się panorama jak z dużo wyższej góry. Przy dobrej widoczności zobaczysz m.in. Kasprowy Wierch, Giewont, Świnicę, fragment Orlej Perci oraz szeroką panoramę Zakopanego i Podhala.
Zimowy krajobraz – ośnieżone świerki, sople, białe ściany Tatr Wysokich – robi duże wrażenie, a przy sprzyjającej pogodzie można trafić na bardzo efektowny zachód słońca nad Zakopanem (trzeba jednak pilnować czasu zejścia przed zmrokiem).
Czy na Nosal zimą potrzebne są informacje o zagrożeniu lawinowym?
Choć standardowe wejście na Nosal z Kuźnic przez Nosalową Przełęcz nie prowadzi klasycznymi lawiniskami wysokogórskimi, nadal warto sprawdzać komunikaty lawinowe TOPR oraz aktualne informacje TPN przed wyjściem. Pozwoli to ocenić ogólną sytuację śniegową w Tatrach.
Nosal jest dobrym punktem „rekonesansowym” – z grani łatwo ocenić, jak wygląda pokrywa śnieżna na Kasprowym, przy Hali Gąsienicowej i w wyższych partiach, co pomaga zaplanować kolejne, bardziej ambitne wyjścia.
Czy Nosal to dobra opcja na gorszą pogodę zimą?
Tak, często traktuje się go jako bezpieczniejszą alternatywę, gdy w wyższych partiach Tatr prognozowane są silne wiatry, chmury lub bardzo słaba widoczność. Spora część szlaku przebiega w lesie, który osłania przed wiatrem, a niewielka wysokość zmniejsza ryzyko gwałtownych zmian pogody.
Nadal jednak trzeba liczyć się ze śniegiem, oblodzeniami i śliskimi podejściami. Krótki czas przejścia ułatwia szybkie zejście w razie pogorszenia warunków, ale nie zwalnia z obowiązku dobrego przygotowania i zabrania zimowego sprzętu.






