Dlaczego zejście z Giewontu bywa groźniejsze niż wejście
Specyfika szczytu Giewont i „korki” na zejściu
Giewont przyciąga tłumy. Jest stosunkowo łatwo dostępny, ma charakterystyczny krzyż na wierzchołku i daje efektowny widok na Zakopane. To sprawia, że na szlaku pojawia się wielu ludzi o bardzo różnym doświadczeniu, kondycji i przygotowaniu. W ładny dzień w sezonie wejście potrafi być jeszcze w miarę płynne, ale zejście z Giewontu zamienia się w długi „korek”, zwłaszcza na odcinku zabezpieczonym łańcuchami.
W dół prowadzi strome, skalne żebro, miejscami śliskie nawet przy suchej skale. Gdy pojawia się tłum turystów, każdy błąd jednej osoby może wywołać reakcję łańcuchową: utratę równowagi innych, nadepnięcie na but, poluzowanie kamienia. Jeśli dołożymy do tego deszcz, mokre podeszwy i pośpiech wywołany pogarszającą się pogodą – ryzyko rośnie wielokrotnie.
Dlatego zejście z Giewontu w tłumie i w deszczu trzeba traktować jak operację wysokiego ryzyka, którą da się przeprowadzić bezpiecznie tylko przy pełnej koncentracji, właściwej taktyce i odpowiednim sprzęcie. Same łańcuchy nie „zabezpieczają” automatycznie – to jedynie pomoc, którą można wykorzystać mądrze albo w nieodpowiedni sposób.
Dlaczego deszcz tak bardzo zmienia warunki
Na szlaku na Giewont dominuje skała wapienna. Na sucho bywa chropowata i daje całkiem dobrą przyczepność. Po opadzie deszczu, a zwłaszcza po pierwszych kroplach, ta sama skała zamienia się w śliską płytę. Mieszanka błota, pyłu i wody tworzy warstwę, po której buty trekkingowe trzymają dużo gorzej, a podeszwy miejskie – prawie wcale.
Deszcz to nie tylko mokra skała. To także:
- mokre, zimne dłonie słabiej trzymające łańcuch,
- zamglone okulary, krople na rzęsach i kaptur zasłaniający pole widzenia,
- pogorszenie nastroju, pośpiech i nerwowość w tłumie,
- większe zmęczenie organizmu przez wychłodzenie wiatrem i wodą.
Te czynniki razem powodują, że nawet prostsze fragmenty zejścia stają się dużo bardziej wymagające, a każdy błąd – kosztowniejszy.
Tłum jako realne zagrożenie na łańcuchach
W tłumie na Giewoncie zachodzą zjawiska, które znacząco obniżają bezpieczeństwo. Ludzie stoją bardzo blisko siebie, często dosłownie „na plecach”. Każdy, kto zachwieje równowagę, może zostać popchnięty albo sam przypadkowo popchnąć kogoś niżej. Brak przestrzeni na poprawienie ustawienia stóp to kluczowy problem przy mokrej skale.
Do tego dochodzą różne poziomy umiejętności. W jednym „łańcuchu” może iść obok siebie osoba wchodząca w Tatry pierwszy raz i ktoś bardziej doświadczony. Początkujący często nie wiedzą, jak poprawnie korzystać z łańcucha, ustawiają się bokiem, przesuwają ręce gwałtownie, blokują innym dostęp do lepszych stopni. Gdy pada deszcz, rośnie stres i liczba nerwowych ruchów.
Bezpieczne zejście z Giewontu w tłumie wymaga więc nie tylko solidnego przygotowania, ale też umiejętności spokojnej komunikacji, asertywności i świadomego zarządzania tempem. Najbardziej narażone na ryzyko są osoby „wciągnięte” w tłum bez planu i bez umiejętności powiedzenia „stop, potrzebuję miejsca”.
Przygotowanie zanim ruszysz na Giewont, gdy możliwy jest deszcz
Ocena prognozy i decyzja: iść, przeczekać czy odpuścić
Bezpieczne zejście zaczyna się jeszcze przed wejściem na szlak. Kluczowa jest prognoza pogody – nie ogólna dla Zakopanego, ale konkretna dla rejonu Giewontu. Wysokość, wiatr i chmury burzowe potrafią w kilka minut zmienić sytuację z komfortowej w bardzo niebezpieczną. Modele pogodowe, radar opadów, komunikaty TOPR i parku – to minimum przed podjęciem decyzji.
Trzeba brać pod uwagę trzy rzeczy:
- czas wejścia i zejścia – czy zdążysz być poniżej trudnych fragmentów przed nadejściem opadów,
- charakter opadów – przelotne, długotrwałe, z burzami czy bez wyładowań,
- siłę wiatru – na grani silny podmuch przy mokrej skale to realna przyczyna upadków.
Jeśli radar pokazuje linię burzową w okolicy Zakopanego, a ty dopiero planujesz wyjście – mądrze jest zmienić cel na niższy szczyt lub odłożyć Giewont na inny dzień. Ten szczyt nie ucieknie, a konsekwencje złej decyzji na mokrym łańcuchu mogą zostać na całe życie.
Sprzęt na zejście z Giewontu w deszczu – co naprawdę ma znaczenie
Lista rzeczy przydatnych w zejściu z Giewontu w tłumie i deszczu jest krótsza, niż się wydaje, ale każdy element ma konkretną funkcję. W praktyce najważniejsze są:
- Porządne buty trekkingowe – wysoka cholewka stabilizująca kostkę, agresywny bieżnik, dobra gumowa podeszwa (nie śliska fitnessowa pianka).
- Kurtka przeciwdeszczowa z kapturem – najlepiej z regulacją kaptura, by nie ograniczał widoczności podczas schylania się do skały.
- Rękawiczki – cienkie, z dobrą przyczepnością (np. robocze gumowane lub trekkingowe), poprawiające chwyt na mokrym łańcuchu i chroniące przed otarciami.
- Plecak z pasem piersiowym i biodrowym – stabilnie przypięty, żeby nie „ciągnął” do tyłu przy pochylaniu się na stromym odcinku.
- Czołówka – w razie wydłużenia zejścia przez „korek” i załamanie pogody, gdy robi się szybciej ciemno.
Parasol na Giewoncie nie tylko nie pomaga, ale wręcz przeszkadza – ogranicza widoczność, zajmuje rękę potrzebną do trzymania łańcucha i przy silniejszym wietrze staje się niebezpiecznym żaglem. W trudnym terenie obie ręce powinny być wolne.
Taktyka wyjścia na szlak przy prognozowanym deszczu
Przy spodziewanym załamaniu pogody kluczowe są godziny. Giewont to klasyczny szczyt, na który większość osób rusza zbyt późno. Aby ograniczyć ryzyko zejścia w największym tłumie i w deszczu, rozsądniej jest wyjść bardzo wcześnie:
- w sezonie letnim – wyjście z Kuźnic między 5:00 a 7:00 znacząco zmniejsza szansę na największe tłumy przy łańcuchach,
- poza sezonem – dopasować godzinę tak, by trudne fragmenty pokonywać w pełnym świetle dziennym.
Jeśli prognoza wskazuje deszcz po południu, celem jest zakończenie trudnego zejścia z łańcuchów przed nadejściem opadów. Nie ma sensu iść „na styk” – każde wydłużenie postoju w korku, jedno potknięcie czy wolniejsza osoba przed tobą może odsunąć cię od planu o kilkadziesiąt minut.
Gdy wychodzisz z dziećmi, osobami starszymi lub po raz pierwszy w Tatry, przyjmuj realistyczne tempo, a nie optymistyczne. Lepiej na spokojnie zejść suchą skałą i wrócić do schroniska przed deszczem, niż w deszczu i tłumie „przepychać się” w dół po śliskim wapieniu.
Odpowiednie buty i ubiór – fundament bezpiecznego zejścia
Dobór butów na mokry, stromy szlak
Buty to najważniejszy element wyposażenia przy zejściu z Giewontu. Przy suchej skale wiele niedociągnięć da się jeszcze jakoś „przeboleć”. W deszczu każdy błąd w doborze obuwia wraca ze zdwojoną siłą. Bezpieczne buty na ten szczyt powinny:
- dobrze trzymać kostkę (cholewka za kostkę lub co najmniej twarda, stabilna niska konstrukcja),
- mieć wyraźny bieżnik – głębokie, ostre klocki, które „wgryzają się” w ziemię i błoto,
- posiadać podeszwę z gumy o dobrej przyczepności na skalę (nie śliską, twardą piankę),
- być odpowiednio dopasowane – stopa nie może „pływać” ani przesuwać się na palce przy schodzeniu.
Najwięcej potknięć widać u osób w miękkich, miejskich butach czy sneakersach. Na mokrym wapieniu taki but zachowuje się jak na lodzie. Nawet jeśli trzymasz się łańcucha, przy pełnym obciążeniu i gwałtownym zatrzymaniu poślizg stopy może zakończyć się utratą równowagi całego ciała.
Warstwowy ubiór na deszcz i ochłodzenie
Gdy pojawia się deszcz, temperatura odczuwalna na grani potrafi spaść bardzo szybko, zwłaszcza przy wietrze. Zejście w tłumie dodatkowo wydłuża czas ekspozycji na warunki pogodowe. Zamiast jednej grubej bluzy lepiej sprawdza się system warstwowy:
- warstwa podstawowa – koszulka z materiału odprowadzającego wilgoć (nie bawełna, która robi się mokra i zimna),
- warstwa docieplająca – lekki polar lub cienka bluza techniczna, którą można założyć i zdjąć w razie potrzeby,
- warstwa ochronna – kurtka przeciwdeszczowa z membraną lub dobrym impregnowanym materiałem.
Kaptur kurtki powinien być tak dopasowany, aby obracał się razem z głową. Jeśli kaptur zasłania boczne pole widzenia, na stromym zejściu możesz nie zobaczyć w porę stopnia, szczeliny czy ruchu osoby obok. Niektóre osoby wolą czapkę z daszkiem pod kapturem – daszek odprowadza część wody z oczu i poprawia widoczność.
Rękawiczki i akcesoria zwiększające bezpieczeństwo
Na mokrym łańcuchu gołe dłonie często ślizgają się po metalu. Dodatkowo zimno i woda sprawiają, że palce sztywnieją i chwyt jest mniej pewny. Cienkie rękawiczki z dobrą przyczepnością to prosty sposób na znaczące zwiększenie bezpieczeństwa. Dobrze sprawdzają się:
- proste rękawiczki robocze z gumowanymi częściami chwytającymi,
- lekkie, szorstkie rękawiczki narciarskie na cieplejsze dni,
- rękawiczki wspinaczkowe lub trekkingowe, jeśli masz takie na wyposażeniu.
Drugim często pomijanym elementem jest właściwie dopięty plecak. W czasie schodzenia ciało jest pochylone, a źle wyważony lub luźny plecak może „ściągać” do tyłu, co na mokrej skale bywa początkiem poważnego poślizgu. Przed rozpoczęciem zejścia:
- zaciągnij pas biodrowy, aby ciężar spoczywał na biodrach,
- przymknij pas piersiowy, żeby szelki nie zsuwały się z ramion,
- schowaj do środka wszystko, co może dyndać i zahaczyć się o skałę lub nogę innej osoby (kijki, kubki, luźne paski).
Taktyka poruszania się w tłumie na łańcuchach
Ustawienie w kolejce i świadomy wybór miejsca
W momencie, gdy dochodzisz do odcinka z łańcuchami i widzisz kolejkę, pierwszym zadaniem jest ocena sytuacji i wybór miejsca w szeregu. Zamiast automatycznie stawać „gdzie popadnie”, dobrze jest:
- nie ustawiać się tuż za osobą wyraźnie przestraszoną i niestabilną – jej panika może przenieść się na ciebie, a jej błędy spowolnią i utrudnią twoje ruchy,
- unikać pozycji bezpośrednio przed kimś bardzo niecierpliwym lub agresywnie pośpiesznym, kto może cię szturchać lub poganiać,
- zostawić przed sobą i za sobą przynajmniej pół metra zapasu na korektę kroku, jeśli tylko tłum na to pozwala.
Warto od razu przyjąć, że zejście może potrwać dłużej, niż się wydaje. Lepiej nastawić się psychicznie na spokojne, powolne schodzenie, niż frustrować się każdym postojem. Złość i nerwy przenoszą się na ciało – ruchy stają się gwałtowniejsze, mniej precyzyjne.
Komunikacja w tłumie: jasne i krótkie komunikaty
Umiejętność mówienia krótkich, konkretnych zdań znacznie zwiększa bezpieczeństwo. Na łańcuchu, szczególnie w deszczu i hałasie, sprawdzają się proste komunikaty:
- „Proszę chwilę, szukam stopnia.”
- „Nie popychajcie, mam śliską skałę.”
- „Przechodzę w lewo, proszę nie ruszać się przez moment.”
- „Czy mogę was przepuścić? Schodzę wolniej.”
Takie zdania:
- ustawiają jasne granice,
- informują innych, co się dzieje,
- zmniejszają ryzyko nieporozumień i niekontrolowanych ruchów.
Tempo schodzenia i technika stawiania kroków
Na mokrym, zatłoczonym szlaku tempo schodzenia nie może być przypadkowe. Zbyt szybkie zejście prowadzi do poślizgów, za wolne – do irytacji ludzi za plecami. Chodzi o równy, przewidywalny rytm. Dobrze sprawdza się zasada: najpierw stopa, potem ręka. Najpierw ustawiasz stopę na pewnym stopniu, dopiero potem przenosisz ciężar i korygujesz chwyt na łańcuchu.
Przy każdym kroku szukaj stabilnego punktu podparcia:
- stawiaj stopę całą powierzchnią podeszwy, a nie tylko czubkiem buta,
- unikaj wyślizganych, jasnych plam na skale – często są najbardziej śliskie po deszczu,
- jeśli masz wątpliwość, lekko „dociśnij” but bez pełnego obciążenia, sprawdzając, czy nie jedzie.
Schodząc, trzymaj kolana lekko ugięte. Sztywne nogi oznaczają gorszą amortyzację i mniejszą gotowość do korekty kroku. W deszczu liczy się elastyczność – drobne poprawki ustawienia stopy, małe kroki zamiast długich susów, brak skakania po dwa–trzy stopnie.
Zachowanie równowagi przy łańcuchach
Łańcuch jest pomocą, a nie głównym punktem podparcia. Jeśli wisisz na nim całym ciężarem, wystarczy gwałtowny ruch osoby wyżej, by pociągnąć cię w niekontrolowany sposób. Stabilne zejście wygląda inaczej:
- ciężar ciała opiera się przede wszystkim na nogach,
- łańcuch służy do asekuracji i drobnych korekt równowagi,
- chwytasz go poniżej linii barków – wtedy ręce pracują efektywniej, a ramiona mniej się męczą.
Przy ustawieniu tułowia lekko pochyl się w stronę skały, nie odchylaj się na zewnątrz. Po deszczu odchylanie się „w przestrzeń” to klasyczny błąd: środek ciężkości ucieka, a stopa przy byle potknięciu ma tendencję do uślizgu na zewnątrz stopnia.
Umiejętne korzystanie z łańcucha w tłumie
Kiedy wiele osób jednocześnie trzyma ten sam łańcuch, każdy gwałtowny ruch przenosi się w dół i w górę. Żeby ograniczyć ten efekt:
- unikaj szarpania – zmieniaj chwyt płynnie, nie „zrywaj” łańcucha do siebie,
- nie zaplątuj dłoni w ogniwa – w przypadku poślizgu ręka ma pozostać ruchoma, nie zakleszczona,
- nie chwytaj łańcucha nad samą głową osoby poniżej – jeśli ona nagle podniesie rękę, możecie sobie nawzajem wypchnąć dłonie.
Gdy musisz przepuścić kogoś szybszego, poszukaj małej półki lub szerszego miejsca przy skale. Ustal ruch słownie: „Teraz pan/pani”, „Staję po prawej, proszę przejść lewą stroną”. Brak ustalenia kierunku to klasyczny przepis na wzajemne blokowanie się nad przepaścią.
Reakcja na panikę i poślizg osoby przed tobą
W tłumie prędzej czy później trafisz na kogoś, komu puszczają nerwy. Krzyk czy płacz na eksponowanym odcinku często wywołują efekt domina. Pomaga krótkie, spokojne wsparcie:
- „Zatrzymajmy się na chwilę, złap oddech.”
- „Postaw prawą nogę tu, gdzie jest ciemniejszy stopień.”
- „Trzymam się mocno, nikt cię nie popchnie.”
Jeżeli osoba bezpośrednio przed tobą się poślizgnie:
- nie łap jej za plecak z pełnym szarpnięciem – możesz stracić równowagę razem z nią,
- zamiast tego natychmiast „przysiadnij” na nogach, dociśnij stopy do skały, wzmocnij chwyt łańcucha,
- krótkim poleceniem zatrzymaj osoby powyżej: „Stop na chwilę!”.
Chwilowa pauza na uspokojenie całego odcinka jest lepsza niż spontaniczna akcja ratunkowa prowadzona przez osoby, które same nie mają stabilnego oparcia.
Strategie awaryjne przy nagłym załamaniu pogody
Kiedy zawrócić spod łańcuchów lub z samego wierzchołka
Niejedna akcja TOPR-u zaczyna się od decyzji „jeszcze tylko wejdziemy na krzyż i od razu schodzimy”. Gdy niebo gwałtownie ciemnieje, słychać pierwsze pomruki burzy albo wiatr nagle przybiera na sile, rozsądna reakcja jest jedna – przerwać podejście lub rozpocząć odwrót, zanim skała całkowicie zmoknie. Szczególnie, jeśli:
- masz w grupie osoby o słabej kondycji lub z lękiem wysokości,
- kolejka na łańcuchach już sięga daleko poniżej przełęczy,
- zajęło wam więcej czasu dojście do przełęczy, niż zakładałeś w planie.
Zejście z przełęczy w stronę Kondratowej lub Strążyskiej po ścieżce bez łańcuchów bywa w takich warunkach znacznie bezpieczniejsze niż próba „zaliczenia” wierzchołka.
Postępowanie przy burzy w rejonie Giewontu
Giewont z krzyżem na szczycie działa jak magnes na wyładowania atmosferyczne. Przy pierwszych oznakach burzy:
- nie zatrzymuj się na grani ani w najwyższym punkcie – schodź niżej jak najszybciej, ale wciąż uważnie,
- odejdź od metalowych elementów – łańcuch, krzyż, poręcze, kijki trekkingowe,
- jeśli nie możesz od razu opuścić odcinka z łańcuchami, ogranicz kontakt z metalem tylko do krótkich, koniecznych momentów przejścia.
Gdy burza jest już nad tobą i błyskawice uderzają blisko, zatrzymywanie się na otwartej skale, by „przeczekać”, jest złym pomysłem. Lepiej zejść kilka–kilkanaście minut niżej, w stronę mniej eksponowanego, niższego terenu, nawet kosztem lokalnego przemoczenia butów w błocie.
Co zrobić, gdy zejście blokuje „korek” i ulewa
Czasem nie da się od razu przejść niżej, bo łańcuchy stoją. Wtedy liczy się ekonomia ciepła i energii:
- załóż wszystkie dostępne warstwy od razu, zanim całkiem przemokniesz i zmarzniesz,
- zapinaj kurtkę pod samą szyję, kaptur dobrze dociągnij, rękawy schowaj pod mankiety rękawiczek,
- unikaj siadania na mokrej skale – lepiej stać, trzymając się łańcucha lub skały, niż dodatkowo wychłodzić się przez przemoczone spodnie.
Gdy korek zaczyna się poruszać, nie próbuj „odrabiać” straconego czasu poprzez przyspieszanie na siłę. To właśnie wtedy dochodzi do największej liczby poślizgnięć – ludzie w pośpiechu stawiają kroki na byle jakich stopniach, licząc na to, że „jakoś to będzie”.
Zarządzanie siłami i koncentracją podczas długiego zejścia
Kontrola zmęczenia przed kluczowym odcinkiem
Na wielu osobach Giewont „mści się” nie trudnością techniczną, ale długim, jednostajnym zejściem po całej trasie. Jeśli wiesz, że czeka cię mokry odcinek z łańcuchami, nie dociskaj się do kresu sił wcześniej. Dobrze jest:
- zrobić krótką przerwę na przełęczy – zjeść coś małego, wypić kilka łyków wody,
- lekko rozruszać nogi i biodra – kilka przysiadów, wymachów, prostych rozciągnięć,
- sprawdzić wiązanie butów – sznurówki dociągnąć bardziej przed stromym zejściem.
Zmęczenie często objawia się nie spektakularnym „odcięciem”, ale mikro błędami: drobnymi potknięciami, myleniem stopni, gubieniem rytmu kroków. Po deszczu właśnie te drobiazgi kumulują się w większe ryzyko.
Proste techniki utrzymania koncentracji
W tłumie łatwo „odpłynąć” myślami, wsłuchując się w rozmowy innych. Na mokrym, stromym zejściu ta nieuważność mści się bardzo szybko. Sprawdzają się proste nawyki:
- przed każdą zmianą odcinka (np. z pionowego na ukośny) zrób świadomy skan: skała, łańcuch, ludzie wokół,
- co kilka minut przypomnij sobie w myślach: „Małe kroki, całe stopy, chwyt niżej”,
- ogranicz dłuższe rozmowy w najtrudniejszych fragmentach – one wrócą, gdy teren się wypłaszczy.
Osoby mające tendencję do lęku wysokości mogą wprowadzić prostą mantrę oddechową: wdech na dwa kroki, wydech na dwa–trzy. Równy oddech uspokaja, co przekłada się na bardziej pewne ruchy.

Bezpieczne zejście z dziećmi i osobami mniej doświadczonymi
Ustawienie grupy i podział zadań
Z dziećmi czy osobami, które pierwszy raz widzą łańcuchy, organizacja grupy ma ogromne znaczenie. Sprawdza się układ:
- najbardziej doświadczona osoba idzie bezpośrednio za najsłabszym uczestnikiem podczas zejścia,
- inna ogarnięta osoba idzie nieco wyżej, pilnując „ogona” grupy,
- silniejsze i pewniejsze osoby umieszczone są w środku.
Przy takim ustawieniu najsłabszy nie jest pchany przez kogoś bardziej dynamicznego, a równocześnie ma asekurację słowem tuż za plecami. Osoba idąca wyżej kontroluje, czy grupa się nie rozciąga i czy nikt nie „odpływa” zbyt daleko.
Jak prowadzić dziecko po mokrych łańcuchach
Na eksponowanym, mokrym odcinku zasada jest jedna: brak pośpiechu. Kilka prostych reguł dla dziecka:
- zawsze jedna ręka na łańcuchu lub skale,
- brak skakania po stopniach, nawet jeśli „nogi same niosą”,
- postawienie stopy tylko tam, gdzie rodzic/pilot wskaże lub sprawdził przed chwilą.
Zamiast trzymać dziecko za rękę (co ogranicza mu możliwość samodzielnego chwytu łańcucha), lepiej:
- iść tuż za nim, gotowym złapać za plecak lub pas biodrowy w razie potknięcia,
- wydawać krótkie polecenia: „Prawa noga niżej, lewa tu gdzie ja stałem”, „Zatrzymaj się, poczekaj, aż ci powiem”.
Na stromiźnie unikaj podnoszenia dziecka na ręce. W deszczu i z plecakiem łatwo wtedy stracić równowagę, a upadają dwie osoby naraz.
Wsparcie psychiczne i granica rezygnacji
Mokry Giewont bywa mentalnie trudny dla kogoś, kto w górach jest pierwszy raz. Zamiast bagatelizować strach („nie przesadzaj”, „inni dają radę”), lepiej:
- nazwać sytuację: „Jest ślisko i stromo, dlatego idziemy wolniej i ostrożniej”,
- podkreślić, co już się udało: „Mamy za sobą najtrudniejszy fragment, dalej będzie mniej stromych miejsc”,
- uprzedzać ruchy: „Za dwa kroki będzie większy stopień, tam zwolnisz i złapiesz mocniej łańcuch”.
Jeśli widzisz, że ktoś z twojej grupy jest na granicy paniki – roztrzęsione ręce, płytki oddech, brak reakcji na polecenia – traktuj poważnie myśl o odwrocie lub poszukaniu wsparcia innych doświadczonych turystów. W deszczu lepiej zejść wolniej i krótszą trasą, niż „zacisnąć zęby” i doprowadzić do sytuacji, w której osoba zamiera w miejscu na eksponowanym fragmencie.
Najczęstsze błędy na mokrym Giewoncie i jak ich uniknąć
Pośpiech i „gonienie” prognozy
Jeden z głównych błędów to próba bycia szybszym niż chmury. Turyści widzą nadchodzący deszcz i zamiast spokojnie rozpocząć zejście, przyspieszają ponad swój realny poziom umiejętności. Efekt:
- przeskakiwanie potencjalnie dobrych punktów podparcia,
- zbyt duże kroki, trudne do skorygowania na śliskiej skale,
- brak czasu na analizę sytuacji na łańcuchu (kto przed, kto za, gdzie się ustawić).
Bezpieczniej jest pogodzić się z tym, że trochę zmokniesz, ale zejdziesz technicznie poprawnie. Sucha kurtka nie jest ważniejsza niż stabilny kręgosłup.
Niedocenianie zejścia po „łatwiejszych” odcinkach
Gdy kończą się łańcuchy, wiele osób „odpuszcza”, uznając, że trudności już minęły. Tymczasem po deszczu łatwe, ziemiste ścieżki i kamienie na szlaku potrafią być równie zdradliwe jak skała przy krzyżu. Typowe błędy:
- schodzenie bokiem na zupełnie luźnym żwirze,
- wyskakiwanie z kamienia na kamień w przemoczonych butach,
- schodzenie z rozłożonymi kijami po skalnych stopniach – grot ześlizguje się, wytrąca z równowagi,
- zajęte ręce kijkami zamiast pewnego chwytu łańcucha lub skały,
- przyczepione do plecaka kije tak, że wystają wysoko i mogą zahaczyć o skałę lub uderzyć kogoś za nami.
- woda spływa środkiem stopni i wygładza kamień,
- na brzegach zbiera się błoto i śliska trawa,
- krawędzie są mocno wyślizgane tysiącami butów.
- kierunek do Doliny Kondratowej – dłużej po kamieniach i ścieżce, ale bez stromych, eksponowanych fragmentów,
- zejście do Doliny Strążyskiej – miejscami stromo, lecz szybko traci się wysokość i opuszcza eksponowany teren,
- przejście granią w stronę Kondrackiej Kopy (dla osób doświadczonych) – sensowne tylko przy stabilnej pogodzie, nie w aktywnej burzy.
- widoczna z daleka, gęsta kolejka ludzi stojących pod łańcuchami,
- przeciągający się deszcz, który z „przelotnego” robi się stały,
- coraz większe opóźnienie względem założonej godziny powrotu.
- okolice Polany Kondratowej – tu jeszcze można odpuścić wyjście wyżej, jeśli las już „kroi się” deszczem,
- okolice Kondrackiej Przełęczy – to ostatni logiczny moment, by zamiast iść w górę w tłum, wybrać przejście granią lub zejście w stronę innej doliny,
- początek odcinka z łańcuchami – jeśli już tu widać panikę, ślizganie się i duży ścisk, rozsądniej jest poczekać lub odwrócić się w dół, niż „wchodzić w korek”.
- z wyraźnym bieżnikiem i miękką gumą (lepsza przyczepność niż „plastikowy” materiał),
- obejmujące kostkę, co zmniejsza ryzyko skręcenia przy złym postawieniu nogi,
- dobrze dopasowane – stopa nie „pływa” w środku, palce nie uderzają boleśnie o przód przy dłuższym zejściu.
- cienka, oddychająca warstwa przy ciele (koszulka techniczna zamiast bawełny),
- warstwa docieplająca – lekki polar lub cienka syntetyczna bluza,
- kurtka z kapturem, która nie tylko „nie przemaka od razu”, ale pozwala odprowadzać parę (otwierane wywietrzniki pod pachami to duży plus).
- cienkie rękawiczki z dobrą przyczepnością – na mokrych łańcuchach i skale dłonie nie marzną i lepiej trzymają metal,
- mały ręcznik z mikrofibry lub chociaż ściereczka – do szybkiego wytarcia dłoni i czoła, gdy zaczynają ci się „ślizgać” na uchwytach,
- foliowy worek lub lekka „workoplecak” na mokre warstwy – gdy przebierasz koszulkę czy bluzę, suche rzeczy nie przesiąkają od razu wodą z reszty ekwipunku.
- jedna osoba mówi, reszta słucha – szczególnie przy podejmowaniu decyzji o tempie i ewentualnym przeczekaniu deszczu,
- przekazywanie informacji „w dół” – jeśli prowadzący widzi zmianę warunków, informacja idzie po kolei do ostatniego w szeregu,
- zero wyprzedzania się w samym ciągu grupy – kolejność zostaje stała na trudnym odcinku.
- głośno, ale spokojnie powiedzieć: „My tylko przepuszczamy w dół, stoimy z prawej”,
- wskazać miejsce, gdzie druga osoba może stanąć lub się przytrzymać,
- unikać krzyków i nerwowych komentarzy – przy mokrej skale każdy dodatkowy stres to gorsza kontrola ciała.
- zachować większy dystans za osobą zachowującą się nieprzewidywalnie,
- przepuścić ją przodem, jeśli uparcie „siedzi nam na plecach”,
- spokojnie, ale stanowczo powiedzieć: „Proszę nie pchać, każdy po kolei, jest ślisko”.
- zmień koszulkę i bluzę na suche jak najszybciej – nawet jeśli to tylko parking i bagażnik auta,
- wypij coś ciepłego, zjedz porcję realnej energii (kanapka, żel energetyczny, czekolada),
- rozciągnij łagodnie łydki i uda – mięśnie po długim zejściu są mocno skrócone.
- W którym momencie zrobiło się naprawdę ślisko i dlaczego? (rodzaj podłoża, twoje tempo, zmęczenie)
- Jak zareagowała twoja grupa na tłok i opóźnienia? (więcej nerwów czy raczej spokojna adaptacja)
- Co zadziałało dobrze w twoim sprzęcie i ubiorze, a czego realnie brakowało?
- Zejście z Giewontu, zwłaszcza po łańcuchach, bywa groźniejsze niż wejście, bo strome, śliskie skały i tłum ludzi potęgują ryzyko upadku i „reakcji łańcuchowej”.
- Deszcz radykalnie pogarsza warunki: wapienna skała robi się śliska, buty tracą przyczepność, dłonie gorzej trzymają łańcuch, widoczność spada, a zimno i stres zwiększają liczbę błędów.
- Tłum sam w sobie jest zagrożeniem – ciasnota, brak miejsca na ustawienie stóp, zróżnicowany poziom umiejętności i nerwowe ruchy mogą doprowadzić do popchnięć i upadków na mokrej skale.
- Bezpieczne zejście wymaga nie tylko kondycji, ale też spokojnej komunikacji, asertywności i umiejętności kontrolowania tempa oraz zatrzymania się, gdy potrzebne jest więcej miejsca.
- Decyzja o wejściu na Giewont powinna być poprzedzona dokładną analizą prognozy dla rejonu szczytu (opady, burze, wiatr) i realną oceną, czy zdążymy zejść przed załamaniem pogody.
- Kluczowy sprzęt to: solidne buty trekkingowe z dobrą podeszwą, kurtka przeciwdeszczowa z dobrze regulowanym kapturem, rękawiczki poprawiające chwyt, stabilny plecak oraz czołówka na wypadek opóźnień.
- Parasol na Giewoncie jest niebezpieczny i niepraktyczny – ogranicza widoczność, zajmuje rękę potrzebną do trzymania łańcucha i przy wietrze może utrudniać utrzymanie równowagi.
Nieodpowiednie korzystanie z kijków trekkingowych
Kijki potrafią bardzo pomóc na długim zejściu, ale na śliskiej skale przy łańcuchach bywają bardziej przeszkodą niż wsparciem. Typowe potknięcia to:
W mokrym, eksponowanym terenie lepiej złożyć kije przed wejściem w łańcuchy i przypiąć je na sztywno po bokach plecaka, tak żeby nie „dyndały” i nie przesuwały środka ciężkości. Kije przydają się znów niżej, na błotnistych, trawiastych lub żwirowych odcinkach – tam można przenieść część obciążenia na ręce i odciążyć zmęczone kolana.
Zbytnie zaufanie do „autostrady” z kamieni
Szerokie, kamienne schody na dojściu lub zejściu z Giewontu tworzą złudne poczucie bezpieczeństwa. Gdy są suche – istotnie pomagają. W deszczu ich wady wychodzą od razu:
Bezpieczniejszą taktyką jest schodzenie „po przekątnej” stopnia, z lekkim skrętem tułowia, tak aby stopa pracowała całą podeszwą, a nie tylko samym czubkiem. Jeśli widzisz, że środkiem stopni płynie strumień, lepiej postawić but bliżej suchej krawędzi, choćby kosztem drobnego zejścia z „głównego toru” tłumu.
Planowanie alternatywnych zejść w deszczu i tłoku
Wybór kierunku zejścia z przełęczy
Z samej Przełęczy w Grzybowcu lub z Kondrackiej Przełęczy jest kilka sensownych wariantów zejściowych. W deszczu nie chodzi o to, by wybrać „najkrótszy”, ale taki, który przy twojej kondycji i składzie grupy będzie realnie najbezpieczniejszy. W praktyce:
Jeśli prognoza zapowiada opady po południu, rozsądnie jest założyć zejście inną doliną niż wejście. Pozwala to uniknąć największego „korka”, który często tworzy się tam, gdzie większość osób postanawia schodzić tym samym szlakiem, którym wchodziła.
Kiedy zmienić pierwotny plan
Upór przy pierwszym planie bywa w górach równie groźny jak brak planu. W rejonie Giewontu sygnałem do korekty założeń może być:
Zmiana planu nie musi oznaczać porażki. Zdarza się, że rezygnacja z samego wierzchołka i wybranie wariantu: przełęcz – zejście do Kondratowej – powrót spokojnym tempem daje o wiele lepsze wspomnienia niż wciśnięcie się na ślizgawce pod krzyż „bo raz się żyje”.
Znajomość punktów „awaryjnego” odwrotu
Na szlak prowadzący na Giewont dobrze jest patrzeć jak na ciąg odcinków, a nie jeden tunel bez opcji odwrotu. W praktyce kilka miejsc sprzyja podjęciu decyzji o zawróceniu lub zmianie wariantu:
W deszczowy dzień, przy dużym ruchu, te „punkty decyzji” warto mieć z tyłu głowy już od startu wycieczki, a nie dopiero wtedy, gdy z nieba zaczyna lać.
Sprzęt i ubranie ułatwiające bezpieczne zejście
Obuwie i podeszwy przy mokrej skale
Buty nie zastąpią techniki, ale na śliskim zejściu różnica między dobrą a przypadkową podeszwą jest ogromna. Na Giewoncie sprawdza się obuwie:
Jeśli buty mają już mocno starty bieżnik, mokry Giewont nie jest miejscem na sprawdzanie ich „ostatniego sezonu”. Lepiej zabrać je na łatwiejszy, mniej stromy szlak, a tutaj włożyć obuwie o realnej przyczepności.
Warstwy odzieży a długie schodzenie w deszczu
Przy całkowicie mokrym zejściu kluczem nie jest to, by pozostać „do sucha”, ale by się nie wychłodzić. Zestaw, który zwykle dobrze działa:
Na postojach kaptur na głowie, kołnierz pod samą brodę, rękawy wsunięte na rękawiczki – to proste szczegóły, które często decydują, czy po 30–40 minutach w deszczu nadal jesteś sprawny ruchowo, czy już trzęsiesz się z zimna i robisz błędy ze zmęczenia.
Małe elementy, które robią wielką różnicę
W plecaku idąc na Giewont w niepewną pogodę przydają się drobiazgi, o których łatwo zapomnieć:
Dla grup z dziećmi lub mniej doświadczonymi osobami sensownym dodatkiem jest lekka, elastyczna taśma (pętla alpinistyczna) z karabinkiem zakręcanym. Nie zastąpi to profesjonalnej asekuracji, ale w wyjątkowo stresujących miejscach pozwala np. przytrzymać plecak dziecka czy dać mu poczucie „dodatkowego uchwytu”. Trzeba jednak używać jej rozsądnie, bez krępowania naturalnego ruchu.
Bezpieczna komunikacja i współpraca w tłumie
Ustalanie prostych zasad w grupie
Na zatłoczonym szlaku spontaniczny chaos jest wrogiem bezpieczeństwa. Kilka krótkich zasad ustalonych w grupie przed wejściem w łańcuchy porządkuje sytuację:
W praktyce oznacza to, że nawet gdy ktoś z grupy czuje się mocniejszy i chciałby „skoczyć na chwilę wyżej”, w eksponowanym miejscu po prostu tego nie robi. Mniej chaosu, mniej zaskoczeń.
Jasne komendy przy mijaniu innych turystów
Mijanie się na łańcuchach w deszczu wymaga spokojnej, konkretnej komunikacji. Zamiast nieśmiałego „przepraszam” w ostatniej chwili, lepiej zawczasu:
Dobrze działa też proste „idziemy za tobą” lub „poczekaj chwilę, wyjdę z tego stopnia i zawołam”. Dzięki temu druga strona wie, czego się spodziewać, i nie wykonuje gwałtownych ruchów w nieodpowiednim momencie.
Reakcja na niebezpieczne zachowania innych
Na popularnym szczycie zawsze znajdzie się ktoś, kto bagatelizuje ryzyko: bieganie po mokrej skale, zdjęcia „na krańcu przepaści”, przepychanie się w łańcuchach. Nie chodzi o to, by wszystkich wychowywać, ale o to, by chronić swoją grupę. W praktyce można:
W większości przypadków jasne, rzeczowe zwrócenie uwagi wystarcza. Jeśli ktoś reaguje agresją lub wyśmiewaniem, lepiej po prostu powiększyć dystans i nie wdawać się w dyskusję na śliskim, eksponowanym terenie.
Regeneracja po zejściu i wyciąganie wniosków
Ogrzanie się i osuszenie od razu po szlaku
Po długim, mokrym zejściu organizm bywa bardziej wyczerpany, niż się wydaje. Zanim zaczniesz analizować „co by było, gdyby”, zadbaj o proste rzeczy:
Ta prosta „procedura końcowa” często decyduje, czy kolejnego dnia obudzisz się z lekkimi zakwasami, czy z bólem kolan i wrażeniem kompletnego „przeciążenia”.
Analiza własnych błędów i dobrych decyzji
Deszczowy Giewont jest bardzo dobrym nauczycielem. Zamiast traktować go jako „straszne przeżycie” albo tylko „odhaczoną górkę”, można po fakcie – już w cieple i spokoju – zadać sobie kilka pytań:
Taka konkretna, szczera refleksja to najlepsza inwestycja przed kolejnymi wyjściami. Giewont zostaje tam, gdzie był; to my za każdym razem możemy być odrobinę bardziej uważni i lepiej przygotowani – szczególnie na mokrym, zatłoczonym zejściu.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak bezpiecznie zejść z Giewontu w tłumie turystów?
Najważniejsze jest utrzymanie spokojnego, kontrolowanego tempa i zachowanie odstępu od osoby przed tobą – tak, by zawsze mieć miejsce na poprawienie ustawienia stóp. Nie daj się „pchać” tłumowi; jeśli czujesz, że ktoś wchodzi ci na plecy, spokojnie poproś o więcej miejsca.
Na odcinku z łańcuchami zawsze trzymaj co najmniej trzy punkty podparcia (dwie nogi i jedna ręka lub odwrotnie), unikaj gwałtownych ruchów i nie wyprzedzaj w trudnym terenie. Jeśli czujesz się niepewnie, zakomunikuj to głośno i poproś grupę o chwilę na ustawienie się i złapanie równowagi.
Co zrobić, gdy na zejściu z Giewontu złapie mnie deszcz?
W pierwszej kolejności załóż kurtkę przeciwdeszczową, dobrze wyreguluj kaptur, żeby nie ograniczał widoczności, i zabezpiecz plecak. Jeśli masz rękawiczki z dobrym chwytem, załóż je przed wejściem w odcinek z łańcuchami — mokre dłonie znacznie gorzej trzymają metal.
Schodź wolniej niż na suchej skale, świadomie stawiaj każdy krok, korzystaj z najlepszych stopni skalnych, a na błotnistych fragmentach mocno dociążaj stopę. Unikaj pośpiechu „bo pada” — w deszczu to właśnie pośpiech jest częstą przyczyną poślizgnięć.
Jakie buty są najlepsze na Giewont przy mokrej skale?
Na mokry szlak na Giewont najlepiej sprawdzą się buty trekkingowe z wyraźnym bieżnikiem i cholewką stabilizującą kostkę. Podeszwa powinna być z przyczepnej gumy, a nie z gładkiej, „miejskiej” pianki znanej z sneakersów czy butów fitness.
But nie może być zbyt luźny — przy schodzeniu stopa nie powinna zjeżdżać na palce. Zdecydowanie unikaj sandałów, trampek, balerinek i cienkich butów miejskich; na mokrym wapieniu zachowują się one jak na lodzie.
Czy w deszczu lepiej przeczekać na szczycie Giewontu czy od razu schodzić?
Jeśli nie grozi burza z wyładowaniami, krótkotrwały, lekki deszcz można czasem przeczekać w bezpiecznym miejscu poniżej szczytu lub z dala od metalowego krzyża. Gdy jednak prognozy i obserwacje wskazują na burzę, nie wolno zwlekać na wierzchołku — trzeba jak najszybciej, ale nadal ostrożnie, zejść niżej, z dala od eksponowanych miejsc i metalowych elementów.
Zawsze obserwuj niebo i słuchaj komunikatów TOPR oraz TPN. Gdy grzmi lub widać szybko zbliżającą się burzę, priorytetem jest opuszczenie grani i rejonu krzyża, nawet kosztem zejścia w lekkim deszczu po śliskiej skale.
Jak korzystać z łańcuchów na Giewoncie podczas deszczu?
Łańcucha używaj jako dodatkowego punktu podparcia, a nie „linii do zjazdu”. Trzymaj go jedną ręką jak najbliżej ciała, nie chwytaj się z wyprostowanym ramieniem i unikaj gwałtownego przesuwania dłoni. Rękawiczki z dobrą przyczepnością wyraźnie poprawiają bezpieczeństwo.
Nie wpinaj się w łańcuch smyczą od plecaka ani żadnymi przypadkowymi taśmami — może to utrudnić ewakuację w razie poślizgu innych osób. Gdy ktoś przed tobą ma problem, zatrzymaj się w stabilnym miejscu i dopiero wtedy pomagaj lub poczekaj, aż zrobi się bezpieczny odstęp.
O której godzinie najlepiej wyjść na Giewont, jeśli prognozowany jest deszcz?
W sezonie letnim najrozsądniej jest wyjść z Kuźnic między 5:00 a 7:00, tak aby trudne fragmenty przy łańcuchach pokonywać rano, przed największym tłumem i przed spodziewanym popołudniowym załamaniem pogody. Poza sezonem godziny wyjścia dopasuj tak, by newralgiczne odcinki pokonywać w pełnym świetle dziennym.
Planuj trasę z zapasem czasowym — zakładaj, że „korki” na zejściu i wolniejsze osoby przed tobą mogą opóźnić powrót nawet o kilkadziesiąt minut. Jeśli prognoza pokazuje opady i burze wczesnym popołudniem, lepiej skrócić wycieczkę lub wybrać niższy cel.
Czy warto zabrać parasol na Giewont, gdy spodziewany jest deszcz?
Na szlak na Giewont parasol jest złym pomysłem. Zajmuje jedną rękę potrzebną do trzymania łańcucha, ogranicza widoczność, a przy silniejszym wietrze może działać jak żagiel, wytrącając z równowagi. W dodatku w tłumie łatwo nim kogoś uderzyć lub zahaczyć.
Zamiast parasola zabierz dobrą kurtkę przeciwdeszczową z kapturem, który da się wyregulować tak, by nie zasłaniał pola widzenia, oraz mały pokrowiec przeciwdeszczowy na plecak. To rozwiązania dużo bezpieczniejsze w stromym, skalnym terenie.






